Wspierająca obecność

Wspierająca obecność

fot. depositphotos.com

Doświadczenie choroby somatycznej wiąże się dla osoby chorej z wieloma trudnościami natury psychicznej. W miarę postępowania schorzenia zdarza się, że chory traci coraz większy obszar własnej niezależności na rzecz bycia zależnym od pomocy i obecności innych osób. Jak takie doświadczenie może wpływać na jego psychikę? I w jaki sposób pomagając seniorom, troszczyć się nie tylko o ich zdrowie fizyczne, ale także o dobrą kondycję psychiczną?

Bolesne straty

Starość i choroba wiążą się z przeżywaniem straty. Osoby chorujące odczuwają wzrastającą zależność od innych. W procesie diagnozy i leczenia, nieraz powiązanego z hospitalizacją, pacjenci czują się zależni od personelu medycznego. Często przeżywaną emocją jest bezradność wobec choroby, własnej słabości czy też przedłużających się procedur medycznych. Niektóre osoby chore potrzebują pomocy innych w codziennym myciu się czy korzystaniu z toalety. To trudna sytuacja wymagająca przekroczenia granicy intymności, z czym wiąże się odczuwanie wstydu, zażenowania, strachu. Czasami ingerencji otoczenia w życie chorego jest tak dużo, że nie potrafi on wskazać obszaru własnego funkcjonowania, który byłby tylko jego.

Jest więc w doświadczeniu choroby jakaś wewnętrzna pustka, ból, często bunt, czasem i rozpacz, jest ciągłe doświadczanie braku – sił, zdrowia, umiejętności, zrozumienia. Doświadczenie niemocy rzutuje na obraz siebie i samoocenę osoby, a także to, w jaki sposób patrzy ona na innych ludzi. Przeżywane trudności, którym często towarzyszy fizyczne i psychiczne cierpienie, wywołują złość, strach, zagubienie czy rozgoryczenie. Chory może być niemiły, złośliwy, agresywny dla swojego najbliższego otoczenia, takie zachowanie jest swoistą formą obrony, niezgody na to, co go dotyka. Czasami jest to też jedyny sposób na poczucie własnej sprawczości, siły, wpływu na inne osoby. Bywa i tak, że jest to pewien etap na drodze do pogodzenia się z chorobą, własnymi ograniczeniami i początek uczenia się siebie na nowo.

Pamiętajmy, że starsza, schorowana osoba nie jest dzieckiem. Jest osobą dorosłą i tak powinna być traktowana.

Pomaganie z poszanowaniem granic

Ważne jest nie tylko to, co robimy dla chorego, lecz także to, w jaki sposób to robimy. Będąc przy osobie chorej i opiekując się nią, przez naszą postawę, zachowanie, mimikę, a czasem także i słowa wysyłamy jej komunikaty o nas, o niej, a także naszą interpretację sytuacji pomocy. Nasze komunikaty werbalne i niewerbalne wprowadzają w świat chorego spokój, poczucie bezpieczeństwa albo wręcz przeciwnie chaos, niepewność, złość czy smutek. Warto więc sobie samemu zadawać pytania o to, co w pomaganiu ważne. Czy chcemy pomagać, czy też jest to dla nas jedynie przykry obowiązek? Czy przyjmujemy bliską osobę z jej słabością i niedomaganiem, czy też dominuje w nas odraza, niechęć? Czy potrafimy odnaleźć w posłudze dla chorego radość i spełnienie, czy jest ona dla nas tak trudna i wyczerpująca, że generuje głównie trudne emocje? Czy podchodzimy do niego z cierpliwością i łagodnością, czy z niechęcią, nadmierną kontrolą i bierną agresją?

Granice są niezwykle ważne w sytuacji pomagania. Niektóre z nich z konieczności przekraczamy, np. pomagając choremu w załatwianiu jego potrzeb fizjologicznych. Jednak zawsze, nawet w takiej sytuacji, granice wymagają poszanowania i ustosunkowania się do nich. Trwanie przy bliskiej, schorowanej osobie nie jest łatwe. Czasem jako opiekunowie przyjmujemy postawę obronną i naszą pomoc zaczynamy traktować bardzo mechanicznie, nie służy to jednak budowaniu atmosfery bezpieczeństwa i empatii. Pokazujemy bliskiej nam osobie, że szanujemy jej granice, gdy np. przed wykonaniem danej czynności pomocowej ustalamy jej przebieg i zakres oraz przede wszystkim pytamy o zgodę na daną pomoc. Pomaga to w umacnianiu w chorym poczucia sprawstwa oraz wzmacnia świadomość kontroli nad swoim życiem. Niedopuszczalne jest działanie wbrew woli osoby chorej, na siłę, przez manipulację, wykorzystując własną silniejszą pozycję. Jedynie w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia chorego taka zgoda nie musi być konieczna do podjęcia stosownej pomocy.

Pamiętajmy, że starsza, schorowana osoba nie jest dzieckiem. Jest osobą dorosłą i tak powinna być traktowana. Nie należy więc chorego wyręczać w tym, co jest w stanie zrobić samodzielnie. Nie należy decydować za niego w kwestiach, w których może zdecydować samodzielnie. W końcu nie należy osoby chorej infantylizować, traktować niepoważnie, wykluczać niejako ze świata dorosłych. Przeciwnie, pomagajmy wzmacniać samodzielność bliskiej osoby, uczmy radzenia sobie w nowej sytuacji, wspierajmy sprawczość i chęć inicjatywy.

fot. depositphotos.com

Pomagając, pamiętajmy o sobie

W pomaganiu ważne są granice osoby, którą wspieramy, a także nasze osobiste. Nasze ciało potrzebuje wypoczynku i relaksu, nasza psychika oddechu, wygadania się, potrzebujemy mieć czas tylko dla siebie. Mamy prawo stawiać granice osobie, której pomagamy i oczekiwać, że będą one uszanowane. Pomagając, warto samemu korzystać z pomocy innych członków rodziny, przyjaciół, znajomych, tak, byśmy nie byli z naszymi doświadczeniami sami. Im lepiej zadbamy o siebie, tym bardziej będziemy w stanie dbać o innych. Nasze samopoczucie, nastrój, nastawienie do życia są niezwykle ważne w kontakcie z chorym. Starajmy się więc wnosić w otoczenie chorego to, co dobre i pokrzepiające. Dzielmy się radością, nadzieją, wewnętrznym spokojem i nade wszystko pełną miłości i akceptacji życzliwą obecnością.

Z miłości do prawdy

Z miłości do prawdy

Podążanie za Jezusem oznacza kierowanie się w życiu prawdą, a więc stałe jej poszukiwanie, podporządkowanie jej całego życia i świadczenie o niej. Jako chrześcijanie jesteśmy powołani do dawania świadectwa prawdzie.

Trzeba kompromitować zło…

Trzeba kompromitować zło…

Obserwując czasem tych, którzy w sztafecie pokoleń idą za nami, mamy ochotę podwinąć rękawy, zacisnąć pięści i wymierzyć sprawiedliwość. Błędy, grzechy, zło – to wszystko nie może przecież pozostać bezkarne.