Mówisz do mnie

Spadającą kroplą

Wiosennego deszczu

Bosy bez żalu

Dotykasz mnie

Gwoździami w krzyżu

Przebitym sercem

Cudem miłości

Patrzysz z drzewa

Pogardą okryty

Na dłonie zatracone

Srebrników pełne

Panie

Panie

My, którzy znamy tysiące Twoich twarzy:
skrwawionych, obolałych, konających, ścierpniętych,
błagamy Ciebie, idąc do Twoich ołtarzy:
„Pokaż swą twarz nieznaną – zjaw się uśmiechnięty”.