Jak budować więź z wnukami?

fot. depositphotos.com

Babcia i dziadek to ważne osoby w życiu kilkulatka. Dzieci w wieku przedszkolnym są ciekawe świata, otwarte na nowe doświadczenia, chętne do wspólnych zabaw i aktywności. Zazwyczaj z radością spędzają czas z bliskimi innymi niż rodzice, są też gotowe na pierwsze nocowania poza domem lub wspólny wyjazd bez mamy i taty, za to pod opieką np. dziadków. Opieka nad wnukami to świetna okazja do wzajemnego poznawania się, budowania więzi i cieszenia się sobą nawzajem.

Dobrze przeżyty czas

Babcia i dziadek nie są mamą i tatą. Ich rola jest zatem inna niż rodzicielska. To rodzice wychowują, decydują w sprawach dotyczących dziecka, wyznaczają też zasady, których przestrzegania uczą dziecko. Babcia i dziadek pełnią funkcję wspomagającą w wychowaniu małego człowieka. Rodzice powinni omówić z dziadkami najważniejsze kwestie dotyczące dziecka, wtedy gdy zostawiają je pod ich opieką. Dziadkowie natomiast powinni te rodzicielskie zalecenia szanować. Zdarza się, że rodzice i dziadkowie nie zgadzają się ze sobą w niektórych kwestiach. To naturalne, dzieli ich przecież różnica pokoleniowa. Warto w takich sytuacjach otwarcie rozmawiać, by wypracować taki poziom współpracy i zrozumienia, jaki będzie optymalny dla obu stron. Pamiętajmy, że dużej ilości nieporozumień moglibyśmy uniknąć dzięki wzajemnej otwartości, nieocenianiu się i zwyczajnej, ludzkiej rozmowie.

Po wspólnych ustaleniach dziadkowie mogą już w pełni zaangażować się w czas spędzany z ukochanymi wnukami. Planując różne aktywności, warto spróbować spojrzeć na nie z perspektywy dziecka i zastanowić się, jak ono chce spędzać wspólny czas z dziadkami, co je cieszy, co zupełnie nie ma dla niego znaczenia, a co jest w danym momencie za trudne. Warto tak zaplanować sobie obowiązki domowe, by na okres wizyty wnuków mieć dla nich jak najwięcej czasu, w którym będziemy mogli skupić się na coraz lepszym poznawaniu ich,  słuchaniu tego, co chcą nam powiedzieć, oraz obserwowaniu ich zachowania.

Dzieci karmią się miłością, potrzebują jej jak powietrza. Czują się ważne i kochane, gdy my, dorośli, poświęcamy im swój czas, bawimy się z nimi, wygłupiamy, czytamy, tuląc do snu – po prostu jesteśmy autentyczni, bliscy, obecni i dostępni.

Dzieci są bardzo żywiołowe, stąd w porównaniu z dorosłymi potrzebują dużo więcej ruchu. W ramach przygotowywania się na odwiedziny wnuków dobrze jest nieco przeorganizować własną domową przestrzeń, by uczynić z niej miejsce jeszcze bardziej przyjazne dla dzieci. Warto zabezpieczyć w odpowiedni sposób przedmioty, które mogą ulec uszkodzeniu na skutek dziecięcej aktywności. Lepiej przygotować nasz dom na wizytę najmłodszych gości, niż strofować dzieci, mówiąc: „nie ruszaj”, „zostaw”, „rozbijesz” itp. Takie nadmierne strofowanie wprowadza niepotrzebnie nerwową atmosferę, co nie sprzyja wzajemnej otwartości.

Wspólne aktywności

Jak spędzać czas z kilkulatkiem? Dobrze jest – na ile to możliwe – angażować dzieci w domowe działania, np. przygotowanie posiłku czy bieżące sprzątanie po skończonej zabawie. Wspólne gotowanie lub pieczenie, pomaganie w majsterkowaniu, opieka nad domowymi zwierzętami – te wszystkie zajęcia mogą przynieść radość każdej ze stron. Po pierwsze, warto więc zaprosić dziecko do swojego świata, pokazać mu swoje zainteresowania, zaproponować współuczestniczenie w codziennych obowiązkach. Po drugie, trzeba spróbować wejść w świat dziecka: obejrzeć wspólnie ulubioną bajkę, pobawić się w śmieszną zabawę z przedszkola, posłuchać historii powstałej w dziecięcej wyobraźni, usiąść na dywanie, by budować z klocków lub ułożyć puzzle z podobizną ulubionych postaci dziecka. Dobrze, żeby te dwie płaszczyzny: zapraszanie do świata dorosłych i wchodzenie w świat dziecka, przenikały się podczas każdego wspólnego spotkania.

Wzajemne poznawanie się, słuchanie, wspólne działania, odpowiadanie na dziecięce pytania – to klucz do satysfakcjonującego spędzenia wspólnego czasu. Dzieci dobrze się czują, wtedy gdy otacza ich pewna stałość, przewidywalność. Wspólne rytuały poprzez swoją powtarzalność zostają łatwiej zapamiętane przez dziecko i dzięki temu mogą pozostać wpisane przez dziecięcy mózg na stałe w repertuar wspomnień z dzieciństwa. Możemy do tej układanki dołożyć jeszcze jeden element, jakim jest wprowadzenie czegoś nowego. Niech nowości nie będzie za dużo, by nie przytłoczyć nimi dziecka. Nowa zabawa, nowa książka do czytania, nowa trasa spacerowa, nowe wspólne zadanie do wykonania – możliwości jest wiele.

fot. depositphotos.com

Dzielenie się miłością

Dzieci karmią się miłością, potrzebują jej jak powietrza. Czują się ważne i kochane, gdy my, dorośli, poświęcamy im swój czas, bawimy się z nimi, wygłupiamy, czytamy, tuląc do snu – po prostu jesteśmy autentyczni, bliscy, obecni i dostępni. Pamiętajmy, by naszą miłość do dzieci okazywać im jak najczęściej w sposób, jaki będzie dla nich zrozumiały i czytelny. Pomaga w tym spojrzenie na dziecko przez pryzmat jego najważniejszych potrzeb. Czego zatem potrzebują dzieci? Bezpiecznej więzi z bliskimi dorosłymi, dziecięcej autonomii, doświadczania rzeczywistych granic, możliwości wyrażania własnych potrzeb i emocji oraz czasu na swobodną, spontaniczną zabawę.

Jeśli uszanujemy dziecięce granice, wyjdziemy naprzeciw ich potrzebom, będziemy słuchać tego, co chcą nam powiedzieć, i damy zaprosić się do wspólnego przeżywania przygód w trakcie spontanicznej zabawy, wtedy zobaczymy autentyczną dziecięcą radość. Pamiętajmy jeszcze o zrobieniu zdjęcia. Dobre chwile zasługują na upamiętnienie!

Dzielmy się chlebem

Dzielmy się chlebem

Dziś będziemy analizowali drugą część Ojcze nasz – tę, w której przedstawiamy Bogu nasze potrzeby. Tę drugą część rozpoczyna słowo pachnące codziennością – chleb.

Trzeba kompromitować zło…

Trzeba kompromitować zło…

Obserwując czasem tych, którzy w sztafecie pokoleń idą za nami, mamy ochotę podwinąć rękawy, zacisnąć pięści i wymierzyć sprawiedliwość. Błędy, grzechy, zło – to wszystko nie może przecież pozostać bezkarne.