Troska o bliźniego

fot. wikimedia.org

Każdy z nas powołany jest do miłości: Boga i drugiego człowieka. Jezus powiedział do św. Faustyny: „Potrzebuję ofiary wypełnionej miłością, bo ta tylko ma przede Mną znaczenie”. Jak tę miłość się zdobywa? Poprzez modlitwę, a więc spotkanie z Tym, który jest miłością.

Przejaw naszej miłości

Modlitwa jest jednym z przejawów naszej miłości do Boga i drugiego człowieka. Stanowi ona wyraz naszej troski o bliźnich. Prosząc Boga o potrzebne dla nich łaski, w rzeczywistości sami otrzymujemy to, czego potrzebujemy. Ma wówczas miejsce nasza wewnętrzna przemiana. Bóg napełnia człowieka miłością, upodabnia go do siebie i przez to uzdalnia do jeszcze większej miłości. Przykład takiej miłości możemy znaleźć u świętych. Modlitwa, jaką zanosili oni do Boga, została wysłuchana, ponieważ ich serca były kochające i czyste. Wszystko, czego się podejmowali, było powodowane miłością, stąd każdy ich czyn miał wartość nadprzyrodzoną. Bóg Ojciec powiedział do św. Katarzyny ze Sieny, że dusza w stanie grzechu śmiertelnego nie może spełnić żadnego dobrego czynu, który zasługiwałby na życie wieczne, ponieważ czyn ten nie jest dokonany w stanie łaski. W innym miejscu Bóg powiedział do świętej: „Jeżeli czyn nie jest spełniony z miłości dla Mnie, nie ma on żadnej wartości nadprzyrodzonej”. Miłość nie polega tylko na ckliwych uczuciach i słowach, ale przede wszystkim na tym, aby trwać w łączności z Chrystusem, a więc aby żyć w stanie łaski uświęcającej. Jak to robić? Przede wszystkim przestrzegając przykazania: „Trwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości” (J 15,9-10).

Ze względu na pośrednictwo ludzi, którzy z miłości zanoszą do Boga swoje modlitwy, może On udzielić łaski i przemienić serca tych, którzy są od Niego daleko.

Modlitwa św. Szczepana

Im bliżej jesteśmy Boga, tym więcej w nas miłości. Im więcej w nas miłości, tym bardziej nasza modlitwa podoba się Bogu. Modlitwa może wówczas przemieniać świat. Ze względu na pośrednictwo ludzi, którzy z miłości zanoszą do Boga swoje modlitwy, może On udzielić łaski i przemienić serca tych, którzy są od Niego daleko. Tak było w przypadku św. Szczepana i jego modlitwy. Bardzo uderza mnie to, co przeczytałem w Dialogu o Bożej opatrzności św. Katarzyny ze Sieny. Bóg Ojciec przekazał tej świętej, jaki wpływ na przemianę Szawła, a więc przyszłego św. Pawła, miała modlitwa św. Szczepana, pierwszego męczennika. Został on wyrzucony poza miasto i kamienowany. W tym czasie „osunął się na kolana, zawołał głośno: «Panie, nie licz im tego grzechu!» Po tych słowach skonał” (Dz 7,60). W kolejnym wierszu czytamy, że tym, który zgadzał się na zabicie św. Szczepana, był Szaweł. Bóg Ojciec przekazał św. Katarzynie, że przez modlitwę św. Szczepana Szaweł wyrzekł się niewiary i prześladowania chrześcijan. Szaweł, człowiek, który dotąd „siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich” (9,1), przeszedł diametralną przemianę i stał się św. Pawłem, Apostołem Narodów, niestrudzonym ewangelizatorem, którego zaangażowanie uczyniło z chrześcijaństwa wyznanie o zasięgu globalnym. Modlitwa ma zatem również wymiar ewangelizacyjny. Nie bez powodu św. Teresa z Lisieux, mniszka, która od 15. roku życia nigdy nie opuściła klauzury, została obrana za patronkę misji. Jej zaangażowanie w misyjną działalność Kościoła dokonywało się głównie poprzez modlitwę.

Skuteczność modlitwy

Jako chrześcijanie jesteśmy powołani do pracy w winnicy Pańskiej, a więc w Kościele, gdzie każdy z nas na miarę swoich możliwości powinien współpracować z Chrystusem w zbawianiu dusz. Jedną z form takiej współpracy jest właśnie modlitwa. Ale co zrobić, aby nasza modlitwa była miła Bogu i skuteczna? Czasem możemy mieć wrażenie, że Bóg nie wysłuchuje naszych modlitw. Pamiętajmy, że istnieją trzy, a nie dwie, odpowiedzi Pana Boga na modlitwę. Pierwsza brzmi „tak”, druga – „nie”, trzecia – „zaczekaj”. Niemniej jednak nasze podejście do modlitwy niejednokrotnie jest niewłaściwe, dlatego św. Jakub powie: „Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie” (Jk 4,3).

fot. wikimedia.org

W przypadku modlitwy oprócz miłości potrzeba jeszcze przede wszystkim pokory. Bóg sprzeciwia się pysznym, a pokornym daje łaskę. Ponadto potrzebna jest ufność. Jezus mówi: „Wszystko, o co prosicie w modlitwie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie” (Mk 11,24). Konieczna jest także wytrwałość. To właśnie znaczą słowa Pisma Świętego: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone” (Łk 11,9). Jezus mógł powiedzieć przecież tylko „proście”. Jednak chce On dać nam do zrozumienia, że powinniśmy nalegać, być natrętni w modlitwie i nie ustawać, dopóki nie otrzymamy tego, o co prosimy. Módlmy się zatem i nie ustawajmy w modlitwie, słuchając także rady św. Bernarda z Clairvaux, aby zawsze uciekać się do wstawiennictwa Maryi: „Szukajmy łaski, a szukajmy jej przez Maryję, bo czego Ona szuka, to znajduje, i nie może zawieść”.

Wdzięczności powiedz: TAK!

Wdzięczności powiedz: TAK!

Robert A. Emmons, amerykański psycholog i badacz zagadnienia wdzięczności, zdefiniował ją jako „afirmację dobroci, jaka nas spotkała i jaka nas spotyka na co dzień”. Już w starożytności filozofowie doceniali znaczenie wdzięczności dla poczucia szczęścia człowieka, a nawet traktowali ją jako nieodłączny element udanego życia społecznego.

Słabnące mięśnie

Słabnące mięśnie

Słowo „sarkopenia” pochodzi z języka greckiego, w którym sarkos oznacza mięśnie, a penia – ubóstwo, utratę. Termin ten został zaproponowany już w 1988 roku, ale dopiero w 2016 roku sarkopenia została uznana za niezależną jednostkę chorobową.

Anna – ta pełna wdzięczności

Anna – ta pełna wdzięczności

Anna, pierwsza żona Elkany, jest jedną z kobiet stanowiących wzór pobożności i ufności wobec Boga. Chociaż mąż darzył ją miłością, w rzeczywistości była jednak kobietą bardzo nieszczęśliwą. Przyczyną tego stanu stały się niepłodność oraz nieustanne nękanie ze strony drugiej żony Elkany – Peninny.