fot. depositphotos.com

„Zabiorę was spośród ludów, zbiorę was ze wszystkich krajów i przyprowadzę was z powrotem do waszego kraju, pokropię was czystą wodą, abyście się stali czystymi, i oczyszczę was od wszelkiej zmazy i od wszystkich waszych bożków. I dam wam serca nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, zabiorę wam serca kamienne, a dam wam serca z ciała”.
Ez 36,24-26

Żyjąc w czasach bardzo odległych od wydarzeń opisywanych w Biblii, z trudnością przychodzi nam spojrzeć na Kościół nieco szerzej, aby dostrzec w nim nie tylko wspólnotę zgromadzoną wokół Osoby Jezusa Chrystusa, ale także Lud Boży kształtowany przez Jahwe od początku czasów.

Historia Kościoła, jako wspólnoty mającej przystęp do Pana, rozpoczyna się już na pierwszych kartach Pisma Świętego. Bóg powołuje do istnienia ludzi, z którymi nawiązuje relację miłości. Jednak człowiek, pociągany pragnieniem decydowania o sobie na własną rękę, zrywa tę więź. Niewłaściwie używa wielkiego daru, którym jest wolność. Raz za razem popełniając grzechy, coraz bardziej oddala się od swojego Ojca i od innych ludzi.

Krytyczny stan, w jakim znajduje się ludzkość, w sposób symboliczny ukazuje obraz budowy wieży Babel. Charakter wspólnoty ludzi z Bogiem zostaje całkowicie wypaczony. Wspólnota, pierwotnie powołana do relacji z Bogiem opartej na miłości, jest już wspólnotą samych tylko ludzi, złączonych jedynie wspólną pychą. Bóg miesza ich języki, rozprasza to, co sam stworzył, gdyż przestało ono realizować swoje przeznaczenie.

Rozprasza, ale na tym nic się nie kończy. W swoim zamyśle wciąż widzi ludzi połączonych w odnowionej jedności i chodzących w Bożej obecności. Kolejne kroki – takie jak powołanie Abrahama, wędrówka przez pustynię, przymierze na Synaju – są ukierunkowane na wznowienie wspólnoty wierzących w ramach narodu wybranego. Jednak słabość człowieka niszczy i tę na nowo odbudowaną jedność. Pragnienie ustanowienia nad sobą króla, wymieszanie się z innymi, pogańskimi narodami oraz bałwochwalcze kulty niszczą wspólnotę z Bogiem, a powszechny wyzysk, niesprawiedliwość i ucisk ubogich oddalają od siebie ludzi. I Bóg po raz drugi rozprasza to, co już przestało być wspólnotą dzieci z ich Ojcem. Z bólem serca pozwala na zniszczenie Jerozolimy i uprowadzenie Izraela do Babilonu.

Na wygnaniu Boża inicjatywa znów daje o sobie znać: prorok Ezechiel zapowiada powrót i nowe zgromadzenie. Jego słowa, wypowiedziane prawie sześć wieków przed Chrystusem, ogłaszają nadejście nowego ludu, zgromadzonego ze wszystkich narodów i odnowionego wewnętrznie. Są one nie tylko obietnicą powrotu do ojczyzny dla rozproszonego Izraela, ale także proroctwem o wspólnocie nowego porządku, która już nie przeminie. Ostatecznie zrealizuje się ona w dniu Pięćdziesiątnicy, gdy rozproszenie z czasów wieży Babel zostanie przezwyciężone, a odwieczny Boży zamysł zostanie zrealizowany: Duch Święty przez dar języków odnowi jedność między ludźmi, łącząc ich w powszechnej wspólnocie Chrystusowej – Kościele.

Trzeba kompromitować zło…

Trzeba kompromitować zło…

Obserwując czasem tych, którzy w sztafecie pokoleń idą za nami, mamy ochotę podwinąć rękawy, zacisnąć pięści i wymierzyć sprawiedliwość. Błędy, grzechy, zło – to wszystko nie może przecież pozostać bezkarne.