fot. depositphotos.com

W zgiełku ulicy nie słyszę Cię czasem,
wiem, jesteś wszędzie, nawet w zgiełku miasta,
choć Cię nie widzę, wiara w sercu moim
jak silne drzewo po stokroć wyrasta.

Spraw, aby dębem była albo polną gruszą,
która się zgięła, lecz się nie złamała,
krucha, zwątpienia porośnięta mchem,
bez Twej opieki słaba jest i mała.

Niechaj mej wiary aniołowie strzegą.
Wiem, że nie zgasisz wątłych płomieni,
to, co umiera w sercu moim wskrzeszaj,
łanu pszenicy w kąkol nie zamienisz.

Trzeba kompromitować zło…

Trzeba kompromitować zło…

Obserwując czasem tych, którzy w sztafecie pokoleń idą za nami, mamy ochotę podwinąć rękawy, zacisnąć pięści i wymierzyć sprawiedliwość. Błędy, grzechy, zło – to wszystko nie może przecież pozostać bezkarne.