Świętość życia powszedniego

fot. catholic-kazakhstan.org

W homilii, którą papież Franciszek wygłosił 13 października 2019 roku podczas kanonizacji pięciu nowych świętych Kościoła – w tym św. Małgorzaty Bays – podkreślił trzy bardzo ważne etapy na drodze wiary każdego człowieka. Są nimi: błaganie, podążanie oraz dziękczynienie. Ojciec święty przypomniał, że człowiek potrzebuje uzdrowienia, które odbywa się podczas drogi we wspólnocie z innymi. Natomiast dziękczynienie pozwala Chrystusowi wypowiedzieć do nas słowa: „(…) Twoja wiara cię uzdrowiła” (Łk 17,19), co nie tylko oznacza pozyskanie zdrowia, ale przede wszystkim zbawienia. Z łatwością możemy dostrzec te elementy na przykładzie życia nowej świętej.

Święta Małgorzata Bays urodziła się 8 września 1815 roku, jako drugie z siedmiorga dzieci, w La Pierraz. Wioska ta położona jest w parafii Siviriez w Szwajcarii. Święta była córką rolników, a znaczna część jej życia w głównej mierze związana była z krawiectwem, którym zajmowała się od 15. roku życia, oraz z ciężką pracą na roli. Pomimo że ukończyła jedynie trzy klasy szkoły podstawowej, uchodziła za osobę bardzo zdolną i inteligentną. W jej środowisku postrzegano ją jako rozmodloną dziewczynę, dlatego uważano, że w przyszłości wstąpi do zakonu. Jednak św. Małgorzata nie zdecydowała się na taką formę życia, odkrywając swoje apostolstwo w rodzinie oraz w parafii, gdzie przyszło jej żyć.

Można powiedzieć, że rodzina była dla św. Małgorzaty miejscem uświęcenia.

Dyspozycyjność

Życie św. Małgorzaty Bays było przepełnione współczuciem i miłością do jej najbliższych. Pomimo że nigdy nie założyła własnej rodziny, była oparciem dla swego rodzeństwa, które niejednokrotnie doświadczało cierpienia i niezrozumienia ze strony otoczenia. Można powiedzieć, że rodzina była dla św. Małgorzaty miejscem uświęcenia. Kobieta okazywała wsparcie swojej siostrze, która wróciła do rodzinnego domu z powodu nieudanego małżeństwa. Zaopiekowała się nieślubnym dzieckiem najstarszego brata. Podnosiła na duchu drugiego brata, który trafił do więzienia. Pomagała również siostrze, która w młodym wieku zaszła w ciążę. Pomimo okazywanej im troski św. Małgorzata doznawała także pod własnym dachem upokorzeń ze strony swojej bratowej, która przez 15 lat była dla niej niezwykle surowa. Swoje bezduszne postępowanie zrozumiała dopiero na łożu śmierci, gdy podczas choroby opiekowała się nią właśnie upokarzana przez tyle lat szwagierka. W obliczu tych przeciwności św. Małgorzata nie moralizowała ani nie wynosiła się ponad innych. Dzięki jej cichości i pokornej służbie jej najbliżsi wkroczyli na drogę nawrócenia i skruchy.

Święta Małgorzata Bays angażowała się nie tylko w pomoc swoim najbliższym. Szczególną uwagę poświęcała ubogim dzieciom, którym szyła i naprawiała stare ubrania, zapraszała je do domu czy też karmiła. Jej pomoc nie ograniczała się jednak tylko do sfery materialnej. W niedzielne popołudnia chętnie zabierała dzieci na spacery czy do kościoła, jak również nie żałowała dla nich czasu na zabawę. One natomiast nazywały ją matką chrzestną. Dziś powiedzielibyśmy o niej, że była również dla nich katechetką. Swoim postępowaniem wyrażała słowa Ewangelii: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). Swój czas ofiarowała też chorym i umierającym, a ubogich określała mianem ulubieńców Boga.

fot. catholic-kazakhstan.org

Choroba i uzdrowienie

Gdy przyszła święta skończyła 35 lat, zaczęła mieć problemy ze zdrowiem. Na początku starała się to ukrywać, jednak udawało się to tylko do pewnego momentu. Najbliżsi zauważając jej coraz gorszą kondycję fizyczną, zmusili ją do wizyty u lekarza. Szybko okazało się, że ma raka jelit, dlatego konieczna była operacja. Interwencja chirurgiczna nie przyniosła zamierzonych efektów, jednak chora zawierzyła swoje życie Najświętszej Maryi Pannie. Nie prosiła o uzdrowienie, lecz chciała jeszcze bardziej uczestniczyć w męce Chrystusa. W dniu ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny przez bł. Piusa IX w 1854 roku w niewytłumaczalny sposób opuściła ją nieuleczalna choroba. Jednak od tego czasu w każdy piątek oraz w Wielkim Tygodniu pojawiało się na jej ciele pięć bolesnych ran Chrystusa, co także przeżywała bez rozgłosu, w cichości swego serca.

Najważniejszym punktem i szczytem każdego dnia było dla św. Małgorzaty Bays uczestnictwo w Eucharystii. Zachęcała innych do odmawiania różańca, mówiąc: „Odmawiaj różaniec, a wszystko pójdzie dobrze”. W swoich modlitwach i cierpieniach, które ofiarowała za grzeszników, prosiła dla siebie o łaskę śmierci w święto Najświętszego Serca Pana Jezusa. Bóg nie był głuchy na jej prośby, ponieważ zmarła w ostatni dzień oktawy tego święta 27 czerwca 1879 roku.

Nie bój się, przetrzymamy to!

Nie bój się, przetrzymamy to!

Wiele spada dziś na niektórych z nas niezrozumiałych po ludzku wyroków. Często bywa to nieuleczalna choroba, która powoduje, że śmierć wydaje się być jakby na wyciągnięcie ręki. Jak w takiej sytuacji podjąć walkę i nie ulec najczarniejszym wizjom, które odbierają nam siły do niej?

Ekspertka od cierpienia

Ekspertka od cierpienia

W życiu Kościoła można jednak spotkać osoby, które tę cnotę uzewnętrzniały wobec ludzi i Boga w każdym położeniu, nawet niekorzystnym dla siebie. Jedną z nich była średniowieczna żona, matka, a po śmierci męża i dzieci zakonnica i mistyczka – św. Rita.