fot. unsplash.com

„(…) dusza Jonatana przylgnęła całkowicie do duszy Dawida. Pokochał go Jonatan tak jak samego siebie. (…) Jonatan zaś zawarł z Dawidem przymierze, umiłował go bowiem jak samego siebie”.
1 Sm 18,1.3

Obydwie Księgi Samuela mówią o stanowieniu monarchii w społeczeństwie Izraela. Sędziowie, których Bóg powoływał do sprawowania władzy w Jego imieniu w okresie od zajęcia Ziemi Obiecanej po wyjściu z Egiptu, nieraz ratowali naród przed zewnętrznymi zagrożeniami. Obrona militarna jednak nie była jedynym zadaniem sędziów. W czasie pokoju ich obowiązkiem stawało się rozwiązywanie konfliktów wewnątrz społeczeństwa. W tej posłudze mieli oni kierować się Prawem – tym samym realizując władzę samego Boga nad narodem wybranym, gdyż jedynym sędzią może być tylko Bóg Najwyższy.

Historia okresu monarchii rozpoczęła się od dwóch sędziów – Joela i Abiasza, synów będącego już w podeszłym wieku Samuela, których to on ustanowił jako swoich następców. Powołani z woli Samuela, a nie Boga, wykorzystywali oni daną im władzę dla własnych korzyści. I właśnie w tym momencie do Samuela skierowała swe poselstwo starszyzna Izraela z prośbą o ustanowienie króla (por. 1 Sm 8,1-5).

Pierwszym władcą Izraela został Saul – wybrany przez Pana i namaszczony przez proroka Samuela. Z czasem stracił on swój status przez niewierność nakazom Pana (por. 1 Sm 15). Bóg go odrzucił, aby ustanowić nowego króla, którym miał stać się Dawid, syn Jessego z pokolenia Judy. Jednak według praw monarchii pierwszym pretendentem do tronu był starszy syn Saula – Jonatan. Konflikt interesów był zatem całkowicie uprawniony: wybrany przez Boga i namaszczony przez Samuela Dawid (por. 1 Sm 16) stał się pewnym zagrożeniem dla rodziny Saula, wywodzącej się z pokolenia Beniamina. Napięcie wzmacniało się wraz ze wzrostem popularności Dawida. Choć wiernie służył on Saulowi, naród coraz bardziej lgnął do niego. Doszło nawet do tego, że po zwycięstwie nad Filistynami, w którym kluczową rolę odegrał Dawid, zabijając Goliata, kobiety na powitanie orszaku królewskiego śpiewały: „Pobił Saul tysiące, a Dawid dziesiątki tysięcy” (1 Sm 18,7). W takiej sytuacji nie dziwi zazdrość Saula, która popchnęła go aż do prób zamordowania konkurenta.

W obronie Dawida stanął sam dziedzic tronu – Jonatan. Widząc rosnący wpływ i popularność Dawida oraz dostrzegając w nim Boże błogosławieństwo, zawiązał z nim serdeczny związek – przymierze jak z człowiekiem godnym uznania. Kochał go jak samego siebie. Uznał Dawida za równego sobie, równego synowi królewskiemu. W tym kontekście jeszcze bardziej wymowny stał się gest nałożenia na syna Jessego monarszych szat – znaku królewskości, oraz własnej broni – symbolu powierzonej królowi władzy militarnej i funkcji obrony narodu. Tak poważny gest w pewnym sensie oznaczał symboliczne zrzeczenie się pretensji do sprawowania władzy przez Jonatana, a udzielenie poparcia Dawidowi. W tym kontekście zażyła przyjaźń Jonatana i Dawida jawiła się w zupełnie innym świetle: dla dobra narodu królewski syn wielkodusznie potrafił oddać władzę królowania człowiekowi bez pozycji, bogactwa czy imienia. Nie było tu miejsca na zazdrość i gniew. Ich miejsce zajęła życzliwość dojrzałej i dlatego prawdziwej przyjacielskiej relacji.