fot. depositphotos.com

Na kartach życia widzę jego groteskę,
czuję zapach porażki oraz woń zwycięstwa.
Surfuję, szukając fali,
które mnie poniosą
ku nowym doświadczeniom i kierunkom losu.

Z jednej strony smutny, gdy przychodzi odpływ,
z drugiej zaś szczęśliwy, bo nie ma ryzyka.

Gdy woda przypłynie, gdy fale się ruszą, serce mocniej bije – me piersi porusza.

Rozum do działania w pełni przejęcia i zrywie.
Chcę dryfować po morzu, aby nie żyć w rutynie.

Panie

Panie

My, którzy znamy tysiące Twoich twarzy:
skrwawionych, obolałych, konających, ścierpniętych,
błagamy Ciebie, idąc do Twoich ołtarzy:
„Pokaż swą twarz nieznaną – zjaw się uśmiechnięty”.