fot. Archiwum prywatne

Państwo Iwona i Tomasz Morawscy, szczęśliwi małżonkowie i rodzice, na co dzień formujący się we wspólnocie Przyjaciele Oblubieńca, w rozmowie z kl. Krzysztofem Witkiem SCJ dzielą się swoim doświadczeniem przyjaźni z Bogiem i drugim człowiekiem. Wspólnie opowiadają o relacji, która przemienia życie i daje radość.

Czym dla Was jest przyjaźń?

Iwona: Przyjaźń jest dla mnie wyjątkową relacją między dwojgiem ludzi lub człowiekiem i Bogiem. Ważne jest w niej doświadczenie wsparcia, obecności, uwagi drugiego człowieka. Wyraża się to w czasie, jaki poświęca się sobie, a także w zdolności napomnienia, gdy zajdzie taka potrzeba – nie wywyższając się, ale szukając dobra. Owocem przyjaźni są takie zwykłe ludzkie sprawy: zrobienie zakupów, pomoc przy dzieciach, w kłopotach, w chorobie czy też wtedy gdy potrzeba wsparcia materialnego.

Tomek: Tak jak Iwonka powiedziała, przyjaźń to bycie razem, gdy tego potrzebujemy, a także okazywanie wsparcia i zaufania. Nie wiąże się to jedynie z banalnym przytakiwaniem, ale z głoszeniem prawdy, która ma na celu poprowadzenie nas w głąb siebie i przybliżenie do Pana Boga.

Iwona: W naszym małżeństwie doświadczam, że przyjaźń to czasem także bycie bez słów, tworzenie takiej przestrzeni, w której druga osoba będzie mogła wzrastać i dojrzewać. Nie zawsze jest to łatwe, szczególnie kiedy jest się kobietą i na usta łatwo cisną się słowa. Tego też jednak uczy mnie małżeństwo i dojrzewająca w nim przyjaźń.

W jaki sposób budować przyjaźń?

Tomek: Według mnie najpotrzebniejsze w budowaniu przyjaźni z drugą osobą jest bycie z nią. Trzeba chcieć znaleźć czas dla przyjaciela. Nie da się zbudować relacji bez wspólnych rozmów. Czasem potrzebna jest rada, zaś innym razem wystarczy wysłuchanie.

Najpotrzebniejsze w budowaniu przyjaźni z drugą osobą jest bycie z nią. Trzeba chcieć znaleźć czas dla przyjaciela. Nie da się zbudować relacji bez wspólnych rozmów.

W jaki sposób zatem budować przyjaźń z Bogiem?

Iwona: Dla mnie relacja z Bogiem jest szczególna, ponieważ On zna moje serce lepiej niż ja. Często tego doświadczam, że w pędzie codziennego życia, zadań, wychowywania dzieci czy w pracy zawodowej wydaje mi się, że najważniejsze jest, żeby wszystko dobrze zorganizować i spełnić następne zadanie. Bóg widzi dalej i wie, że w tym czasie może być mi bardziej potrzebny odpoczynek lub zatrzymanie się, by lepiej poznać sytuację i mądrzej wybrać, zrobić następny krok bardziej świadomie. W budowaniu przyjaźni z Bogiem bardzo ważna jest dla mnie lektura słowa Bożego, w którym Go poznaję. Mądrość Boga, który wchodzi w relację z człowiekiem, możemy w pełni dostrzec choćby w tym, jak prowadzi On naród wybrany za pośrednictwem Mojżesza. Najpierw wyprowadza go z Egiptu, następnie wychowuje go na pustyni i uczy zaufania. To na kartach Pisma Świętego mogę zobaczyć Boga, Jego cechy, reakcje, sposób myślenia… i zachwycić się Nim! Uważam, że tę relację trzeba budować podobnie jak relację z innymi ludźmi. To oznacza – jak już wspomniał Tomek – ofiarowanie czasu i przestrzeni, aby poznawać siebie nawzajem, swój sposób myślenia i to, co dla drugiego jest ważne. Przyjaźń z Bogiem to przede wszystkim łaska dana przez Niego. To On pierwszy wzbudza w człowieku pragnienie spotkania. Z mojej strony ważna jest decyzja, że chcę poznawać Boga, kroczyć z Nim przez życie oraz być z Nim w bliskiej zażyłości.

Tomek: Bóg zawsze ma dla mnie czas. Pozostaje tylko pytanie, czy ja znajduję czas na to, żebyśmy mogli pogłębić swoją zażyłość. Kiedy razem z Iwoną podjęliśmy decyzję, że chcemy zbliżyć się do Boga, zacząłem coraz więcej czasu poświęcać na modlitwę, lekturę słowa Bożego, formację, rozmowy z Iwoną i z moim spowiednikiem. Było to dla mnie coś naturalnego i nie musiałem sztucznie generować czasu. To było pragnienie, które wygrywało z innymi przestrzeniami.

Czy relacja z Bogiem wpłynęła na relacje z innymi ludźmi?

Tomek: Tak. Kiedy zaufałem Bogu, to doświadczyłem Jego obecności oraz tego, że nie zawodzi mnie, kiedy tego potrzebuję, chociaż nie zawsze działa tak, jak to sobie wyobrażam. To prowadzi mnie do zaufania drugiemu człowiekowi i skłania do tego, żeby budzić zaufanie.

Iwona: Relacja z Bogiem przemienia nasze serca. Razem z mężem od 12 lat jesteśmy we wspólnocie Przyjaciele Oblubieńca i tam właśnie formujemy się przez modlitwę, czytanie słowa Bożego oraz przez świadectwo drugiego człowieka. Dzięki obcowaniu z Bogiem staję się spokojniejsza, cierpliwsza, zaczynam inaczej patrzeć na pewne sprawy. Bóg sprawia też, że jestem bardziej otwarta na drugiego człowieka i zdolna do tego, żeby go zrozumieć, zamiast unosić się pychą. Ciągle zmagam się z wieloma swoimi słabościami, ale łatwiej mi zobaczyć potrzeby innych ludzi i wiem, że potrafię to dzięki obecności Boga.

fot. Archiwum prywatne

Czy przyjaźń z drugim człowiekiem może pomóc nam w relacji z Bogiem?

Tomek: Słysząc świadectwo osoby, której nie znamy, o tym, jak Bóg dotknął jej serca, łatwo jest nam to zbagatelizować. Inaczej jest jednak, gdy słyszymy świadectwo przyjaciela, który mówi: „Posłuchaj! W moim życiu działo się tak i tak, a kiedy zawierzyłem to Bogu, On wszystko przemienił. Ty też spróbuj. Jeżeli chcesz, to możemy się wspólnie pomodlić”. Sam tego doświadczyłem. Kiedy niedawno przyjechał do nas mój przyjaciel, to łatwiej było mi przyjąć jego świadectwo, ponieważ znam go i wiem, że mówił prawdę. Stwierdziłem, że też tak chcę, ponieważ widzę, że sam sobie nie radzę i upadam. Wtedy mój przyjaciel powiedział mi: „Nie martw się. Bóg zawsze patrzy na ciebie z miłością. Bóg kocha ciebie jak nikogo na świecie i nie patrzy na twój grzech. On patrzy na ciebie. Chodź, zawierzymy tę przestrzeń twojego życia. Zaufaj Mu i pozwól Bogu być Bogiem”. Bardzo mnie to dotknęło i poszedłem za tymi słowami.

Jakie jest Wasze doświadczenie przyjaźni?

Iwona: W Bogu niesamowite jest, że wiedząc to, co jest w moim sercu, stawia na mojej drodze ludzi, którzy pomogą mi przejść przez to, co trudne. Pamiętam, jak kilka lat temu zmagałam się z bardzo konkretnym problemem wychowawczym i nie radziłam sobie ze swoimi emocjami. Nie wiedziałam, jak jako matka reagować i prowadzić swoje dziecko. Wydawało się, że jedyna droga to bardzo surowe kary, na usta cisnęły się oskarżające i krzywdzące dziecko słowa i postawa muru. Tłumaczyłam sobie, że wszystko dla dobra dziecka, przecież chcę je wychować… Wtedy Jezus postawił na naszej drodze przyjaciół, drugie małżeństwo, z którymi naprawdę splótł nasze losy. Bóg wiedział, że moje serce podobnie martwi się o dziecko. Nasi przyjaciele udzielili nam konkretnych rad, sami starsi stażem małżeńskim i rodzicielskim. Zaprosili przede wszystkim do wybaczenia dziecku, a potem do okazania troskliwej miłości, która stawia granice, ale nigdy nie odrzuca. Taki właśnie jest Jezus Chrystus. Prawdziwy przyjaciel, który zna moje serce i przed którym mogę bez obaw być sobą.

Tomek: Nasi przyjaciele, którzy mają starsze dzieci, powiedzieli nam wtedy: „Kochajcie, wychowujcie, wymagajcie, ale pamiętajcie: róbcie to wszystko tak, byście nie stracili relacji przyjacielskiej ze swoimi dziećmi”. Podzielili się z nami też wyznaniem, że oni w pędzie życia utracili tę relację i dziś bardzo dużo czasu i zaangażowania poświęcają, żeby ją na nowo zbudować.

Jednym z najwierniejszych moich przyjaciół jest moja żona. Czy się kłócimy? Tak. Czy się na nią wkurzam? Tak, ale ją kocham. Zawsze na pierwszym miejscu jest miłość i jej dobro. Często przejawia się to w sposób zupełnie inny, niż ona mogłaby tego oczekiwać. Kiedy tego potrzebuję, przytuli mnie i zrozumie. Jeżeli już się pokłócimy i strasznie się na mnie zdenerwuje, to zawsze pamiętamy o słowach: „Niech nie zachodzi Słońce nad waszym gniewem”. Dlatego kiedy przychodzi wieczór i wspólna modlitwa, to zawsze stajemy razem. Bywało tak, że nikt się nie odzywał w czasie tej modlitwy i przez 10 minut klęczeliśmy w ciszy, ale po tym czasie byliśmy w stanie podać sobie rękę, przytulić się i powiedzieć sobie nawzajem: „Kocham cię!”.

Iwona: W zasadzie nic dodać, nic ująć… Miłość małżeńska ma szansę przerodzić się w małżeńską przyjaźń i z tą miłością współgrać. Dla mnie wielką wartość ma również przyjaźń, którą staram się budować z moją mamą i siostrami.

Teraz, kiedy nasze dzieci wkraczają już w dorosłe życie, odkrywam także, jak ważne jest budowanie z nimi przyjaźni. Wiąże się to z odkrywaniem swoich pasji i cieszeniem się z bycia ze sobą.

Poradzę sobie!

Poradzę sobie!

W poprzednim artykule dowiedzieliśmy się o nowym projekcie misyjnym Zgromadzenia w Niderlandach. W tym numerze swoim osobistym doświadczeniem posługi w tym kraju z kl. Krzysztofem Witkiem SCJ podzielił się ks. Michał Tabak SCJ.