Duchowe skarby w Naddniestrzu

fot. Archiwum prywatne

W miejscowości Swoboda Raszków, gdzie od kilku lat posługuje sercanin, ks. Marcin Januś, uroczystość Zesłania Ducha Świętego jest obchodzona bardzo symbolicznie i zgodnie z wieloletnimi tradycjami. Elementem wyróżniającym obchody świąt jest przystrajanie zielonymi gałązkami (orzechem czy lipą) budynku kościoła oraz domostw. Popularna nazwa „zielone święta” bierze się właśnie z owej tradycji strojenia i dekorowania.

Misjonarz twierdzi, że tradycje miejscowe są raczej mocno katolickie oraz częściowo polskie. Wpływy Kościoła prawosławnego są jednak w jakiś sposób zauważalne, a sama uroczystość wiąże się z dwoma dniami wolnymi od pracy. Otóż wierni świętują kolejno uroczystość Trójcy Świętej i Zesłanie Ducha Świętego jako dwa następujące po sobie dni (niedziela i poniedziałek). W tradycji Kościoła katolickiego obie uroczystości są obchodzone w dwie kolejne niedziele. Dla ludzi sama uroczystość Zesłania Ducha Świętego ma ogromną rangę i jest traktowana na równi z Wielkanocą.

W tym roku, z powodu pandemii, Święta Wielkanocne odbywały się przy „pustych kościołach”. Misjonarz w czasie nabożeństw majowych, w okresie wielkanocnym, dojeżdżał do dziesięciu wiosek, by modlić się z wiernymi. Następnie w uroczystość Zesłania Ducha Świętego ks. Marcin odprawiał w tych wioskach Liturgię Słowa z krótką homilią. To był nie lada wysiłek duszpasterski, by odwiedzić dziesięć miejsc jednego dnia.

By poszerzyć co nieco wiedzę o misjach w Naddniestrzu, warto wspomnieć o kilku sprawach. Posługa misyjna trwa tam od grudnia 1990 roku, gdy pojawił się tam pierwszy sercanin – ks. Henryk Soroka. W tym roku obchodzona jest okrągła, 30 rocznica obecności misyjnej w tym kraju. Posługa ks. Marcina zaczęła się tam 9 sierpnia 2001 roku. Aktualnie na misjach pracuje tam 7 sercanów. Owocem tej pracy są liczne powołania do życia zakonnego i kapłaństwa. Przed przybyciem sercanów ludzie gorliwie się modlili, mimo nieobecności księdza, i wymodlili przybycie duszpasterzy. Ksiądz Marcin wspomina, że ludzie, wbrew władzom, gromadzili się w domach przy stacjach drogi krzyżowej, które wykradli z zamkniętego przez komunistów kościoła w Raszkowie. Można powiedzieć, że ich religijność to dość wytrwałe trwanie przy Bogu i kultywowanie tradycji.

Aktualnie staraniem duszpasterzy prężnie działa szkoła nowej ewangelizacji, dzięki której wierni są zaangażowani w formację duchową. Oczywiście troską duszpasterską są otoczeni chorzy i cierpiący. Regularne wizyty odbywają się w pierwsze piątki miesiąca. W czasie epidemii odwiedziny odbywały się nadal, z zachowaniem zasad ostrożności. Co miesiąc misjonarz odwiedza w swojej parafii ok. 30 osób. W czasie wizyty udziela sakramentów: spowiedzi, komunii i namaszczenia.

fot. Archiwum prywatne

By dostrzec działanie Boga w sakramentach, ks. Marcin wspomina jedną sytuację, kiedy odwiedzał konającego mężczyznę. Nic nie mówił, widać było, że to już koniec jego życia. Córka, która wezwała księdza do umierającego ojca, wspomniała misjonarzowi, że przed laty w domu mężczyzny odprawiane były Msze Święte. Kiedy ks. Marcin zamiast po rosyjsku omyłkowo zaczął modlitwę słowami: „W imię Ojca…”, w tej chwili konający wyciągnął rękę i powiedział: „Święty sakrament”. Były to jedyne wypowiedziane przez niego tego dnia słowa. Misjonarz znieruchomiał, bo uświadomił sobie mocne zakorzenienie w tym człowieku łaski wiary, która przez wiele lat, można powiedzieć, była uśpiona. Dopiero po wielu latach od ostatniej spowiedzi i Mszy Świętej człowiek ten dostąpił, w ostatniej chwili życia, możliwości przyjęcia sakramentów. Wiara bowiem nie z ludzkich tylko starań działa, ale dzięki pomocy Ducha Świętego, który wciąż pomaga człowiekowi odnaleźć pokój duszy i ciała.

Trzeba kompromitować zło…

Trzeba kompromitować zło…

Obserwując czasem tych, którzy w sztafecie pokoleń idą za nami, mamy ochotę podwinąć rękawy, zacisnąć pięści i wymierzyć sprawiedliwość. Błędy, grzechy, zło – to wszystko nie może przecież pozostać bezkarne.