Droga ku pojednaniu

fot. depositphotos.com

Gdy zaufamy Bogu i pozwolimy Mu się prowadzić, pierwszy krok ku pojednaniu i przebaczeniu bliskiej osobie, która nas zawiodła, może okazać się początkiem niezwykłej historii i przynieść niespodziewane owoce.

Tata zostawił mnie, gdy mama była w ciąży. Do ślubu nie doszło. Nie miałam z ojcem praktycznie żadnego kontaktu, z wyjątkiem kilku listów, jednego spotkania i płaconych przez niego alimentów do momentu, kiedy podjęłam pracę. Pociechą w mojej młodości były zapewnienia mojej mamy, która zawsze mi powtarzała: „Pamiętaj, że przyszłaś na świat z wielkiej miłości”. Te słowa zawsze mnie jakoś budowały, a ja nigdy się nie żaliłam i nie mówiłam o swoim cierpieniu. Całe życie czułam się odrzucona przez własnego ojca. Żyłam, tak jakbym miała kolec w sercu. Miałam do taty żal. Nie tyle złość, co żal. Trudne doświadczenia z dzieciństwa chowałam głęboko w sercu, przez wiele lat nie mierząc się z tym, co było częścią mnie.

Dzięki modlitwie, a szczególnie dzięki kursom nowej ewangelizacji znalazłam siłę i drogę, na której mogłam zmierzyć się z moją przeszłością. W tym okresie szczególnie bliska była mi nowenna pompejańska i modlitwa słowem Bożym. Po pewnym czasie zaczęłam odczuwać silną potrzebę odnalezienia taty i powiedzenia mu, że wybaczam mu to wszystko, co zepsuł przez swoją nieobecność w moim życiu. Za pośrednictwem portalu społecznościowego odnalazłam swoją przyrodnią siostrę – biologiczną córkę ojca. Te poszukiwania kosztowały mnie wiele stresu związanego z tym, jak zostanę odebrana i jak zareaguje rodzina mojego taty. Po nawiązaniu kontaktu wszystko zaczęło się układać. Przyjęto mnie niezwykle ciepło i natychmiast zostałam zaakceptowana jako członek rodziny w życiu mojego 90-letniego taty, jego żony i dzieci. Nagle po ponad 60 latach, gdy wszystko wydawało się zaprzepaszczone, dzięki przebaczeniu i pojednaniu na nowo przeżywam swoją relację z tatą. Nazywa mnie swoją ukochaną córeczką, cieszy się z każdego telefonu i chętnie się odwiedzamy.

Na początku myślałam, że moje spotkanie z ojcem ograniczy się do wypowiedzenia przed nim słów przebaczenia. Tymczasem stało się zupełnie inaczej. Tata zapragnął kontaktu ze mną, podobnie jak jego dzieci. Szybko zbliżyliśmy się do siebie. Uporałam się nie tylko z żalem i tęsknotą za ojcem, którego nigdy przy mnie nie było, ale zyskałam jakby nową rodzinę. Szybko okazało się, że wiele nas łączy: sposób bycia, upodobania, przyzwyczajenia. To wszystko pokazało nam, że pomimo trudnej przeszłości jesteśmy rodziną. To niezwykłe doświadczenie uświadamiające człowiekowi, kim tak naprawdę jest. Czuję, że jestem zdrowsza i wolna dzięki Bogu. To On mnie poprowadził w kierunku przebaczenia i pojednania. To On zdjął ze mnie ciężar, który tak długo nosiłam w sobie.

Moje życie bez Boga

Moje życie bez Boga

Byłam wychowana w miłości i miałam piękne dzieciństwo. Dorastanie jednak okazało się trudne, bo choć czułam się kochana, to nikt nie był w stanie wypełnić mojej tęsknoty za ojcem. Miałam ojca, owszem, lecz był on obecny tylko ciałem, nie duchem. W moim sercu była pustka.

Ból samotności

Ból samotności

W tym numerze chcielibyśmy przedstawić wam historię Zofii, która była chora na COVID-19. Jest to przykład osoby, która musiała się zmierzyć nie tylko z groźnym wirusem, ale również z samotnością i przebywaniem w szpitalu pośród innych zarażonych, walcząc o życie z dala od swoich najbliższych.

Gedeon jako mistrz zawierzenia

Gedeon jako mistrz zawierzenia

Opowiadania o bohaterskich czynach takich postaci jak Gedeon stawiają sobie za cel ukazanie reakcji Boga na postępowanie Izraela. Za każdym razem, gdy naród wybrany odwraca się od Boga i oddaje cześć bożkom lub zawiera sojusze z obcymi narodami, spotyka go kara.