Błogosławieni miłosierni…

fot. unsplash.com

Omówimy dziś piąte błogosławieństwo, które mówi: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5,7). To błogosławieństwo ma cechę szczególną – jest jedynym, w którym powód i owoc szczęścia są identyczne; jest to miłosierdzie. Ci, którzy postępują z miłosierdziem, spotkają się z miłosierdziem, doznają miłosierdzia.

Ten temat wzajemności przebaczenia nie jest obecny tylko w tym błogosławieństwie, lecz przewija się w Ewangelii często. I czyż mogłoby być inaczej? Miłosierdzie jest sercem Boga! Jezus mówi: „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone” (Łk 6,37). Jest to ta sama wzajemność. A List św. Jakuba mówi, że „miłosierdzie odnosi triumf nad sądem” (2,13).

Przede wszystkim jednak modlimy się w Ojcze nasz: „i przebacz nam nasze winy, tak jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili” (Mt 6,12); i tylko ta kwestia zostaje powtórzona na końcu: „Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, Ojciec wasz nie przebaczy wam także waszych przewinień” (6,14-15; por. KKK 2838).

Są dwie rzeczy, których nie można rozdzielić – przebaczenie udzielone i przebaczenie otrzymane. Lecz dla wielu osób jest to trudne, nie potrafią przebaczyć. Niejednokrotnie doznana krzywda jest tak wielka, że trud przebaczenia można porównać do wspięcia się na bardzo wysoką górę – jest to ogromny wysiłek; i człowiek myśli – nie da się, to niemożliwe. Ten fakt wzajemności w miłosierdziu wskazuje, że musimy odwrócić perspektywę. Sami nie możemy, potrzebna jest łaska Boża, musimy o nią prosić. Istotnie, jeśli piąte błogosławieństwo obiecuje, że znajdziemy miłosierdzie, a w Ojcze nasz prosimy o odpuszczenie win, to znaczy, że zasadniczo jesteśmy winowajcami i potrzebujemy dostąpić miłosierdzia!

Wszyscy jesteśmy winowajcami. Wszyscy. Wobec Boga, który jest taki hojny, i wobec braci. Każda osoba wie, że nie jest takim ojcem lub matką, jakimi powinna być; takim małżonkiem lub małżonką, bratem lub siostrą, jakimi powinna być. Wszyscy mamy „deficyt” w życiu. I potrzebujemy miłosierdzia. Wiemy, że i my skrzywdziliśmy; zawsze czegoś brakuje do dobra, które powinniśmy byli uczynić.

„Potrzebujemy nieskończonego miłosierdzia; takiego, jakie jest w Najświętszym Sercu Chrystusa, aby zaradzić tak wielkiemu złu i cierpieniu, które widzimy w ludzkim życiu. Powierzajmy Mu siebie i świat!”

Lecz to właśnie nasze ubóstwo staje się siłą potrzebną do przebaczenia! Jesteśmy winowajcami i jeśli – jak słuchaliśmy na początku – będziemy mierzeni miarą, którą mierzymy innych (por. Łk 6,38), to w naszym interesie jest rozszerzyć miarę i odpuścić winy, przebaczyć. Każdy musi pamiętać o tym, że potrzebuje przebaczać, że potrzebuje uzyskiwać przebaczenie, że potrzebuje cierpliwości; to jest sekret miłosierdzia – przebaczając, uzyskuje się przebaczenie. Dlatego Bóg nas uprzedza i przebacza nam jako pierwszy (por. Rz 5,8). Otrzymując Jego przebaczenie, stajemy się zdolni do przebaczania innym. Tym samym własna nędza i niedosyt sprawiedliwości stają się okazją, by otworzyć się na królestwo niebieskie, na większą miarę, na miarę Boga, którą jest miłosierdzie.

Z czego rodzi się nasze miłosierdzie? Jezus nam powiedział: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6,36). Im bardziej przyjmuje się miłość Ojca, tym bardziej się kocha (por. KKK 2842). Miłosierdzie nie jest jednym z wymiarów, lecz jest centrum życia chrześcijańskiego – nie ma chrześcijaństwa bez miłosierdzia [por. Jan Paweł II, enc. Dives in misericordia (30 listopada 1980 roku); Franciszek, bulla Misericordiae Vultus (11 kwietnia 2015 roku); list apost. Misericordia et misera (20 listopada 2016 roku)]. Jeśli całe nasze chrześcijaństwo nie prowadzi nas do miłosierdzia, to pomyliliśmy drogę, bo miłosierdzie jest jedynym prawdziwym celem każdej drogi duchowej. Jest ono jednym z najpiękniejszych owoców miłości (por. KKK 1829).

Pamiętam, że temat ten został wybrany już na pierwsze rozważanie na Anioł Pański, które wygłosiłem jako papież – miłosierdzie. I zapadło mi to głęboko w sercu jako przesłanie, które jako papież powinienem przekazywać zawsze, przesłanie na co dzień – miłosierdzie. I pamiętam, że tego dnia dość „bezwstydnie” zrobiłem reklamę książce o miłosierdziu, którą właśnie wtedy opublikował kard. Kasper. Tego dnia mocno poczułem, że to jest właśnie przesłanie, które muszę nieść jako biskup Rzymu – miłosierdzie, miłosierdzie, proszę, przebaczenie.

Miłosierdzie Boże jest naszym wyzwoleniem i naszym szczęściem. Żyjemy miłosierdziem i nie możemy sobie pozwolić na to, by być bez miłosierdzia – to powietrze, którym trzeba oddychać. Jesteśmy zbyt ubodzy, żeby stawiać warunki; potrzebujemy przebaczać, bo nam jest potrzebne przebaczenie.

Audiencja generalna w Rzymie
18 III 2020