Mówisz do mnie

Spadającą kroplą

Wiosennego deszczu

Bosy bez żalu

Dotykasz mnie

Gwoździami w krzyżu

Przebitym sercem

Cudem miłości

Patrzysz z drzewa

Pogardą okryty

Na dłonie zatracone

Srebrników pełne