Zastanów się, komu pomagasz?

fot. Archiwum prywatne

Kościół jest bogaty. Ale o jego bogactwie nie świadczy stan posiadania. Tym, co ma on najcenniejszego, jest bogactwo miłości Bożej udzielonej każdemu człowiekowi. W konkrecie możemy zobaczyć tę majętność, gdy widzimy ludzi pragnących dzielić się tym, kim są i co dzięki temu mogą ofiarować.

Nie każdy sposób dawania czegoś innym jest jednocześnie pomocą. Wiemy, że człowiekowi niesłyszącemu nie wręczymy odtwarzacza muzyki, a alkoholikowi nie będziemy proponować napojów wyskokowych. Właściwa pomoc to angażowanie umysłu i serca. Zarówno w czasach, gdy żył o. Leon Dehon, jak i współcześnie działający księża sercanie zwracają uwagę na skuteczność pomagania. Metoda polega na dobrej ocenie sytuacji, właściwym doborze środków pomocy i dotarcie do właściwych odbiorców.

Od kilku lat rozpowszechnia się zaangażowanie ludzi młodych mające wpływ na ich rozwój osobowy i duchowy. Mam na myśli wolontariat misyjny, który dla wielu ludzi stał się okazją do głębszego poznania siebie oraz otwierania się na rzeczywistość relacji międzyludzkich. Najpopularniejszym w Polsce jest wolontariat salezjański, dzięki któremu wielu młodych ludzi doświadczyło nie tylko powszechności Kościoła katolickiego, ale również życia w różnych kontekstach kulturowych, etnicznych czy religijnych.

Księża sercanie od niedawna próbują angażować się w tego typu drogę współpracy między ośrodkami misyjnymi a ludźmi chętnymi podjąć się wolontariatu. Pod nazwą „Missio Cordis” funkcjonuje droga osobistej i wspólnotowej formacji misyjnej. Punktem wyjścia jest uczestnictwo w rekolekcjach o nazwie: „Chrześcijańska Szkoła Życia i Ewangelizacji św. Maryi z Nazaretu, Matki Kościoła”. Kolejnym elementem przygotowań do projektów wolontariatu jest zbieranie różnego rodzaju materiałów recyklingowych organizowane przy parafiach. Natomiast odbywające się cyklicznie spotkania formacyjne mają budować jedność i ducha wspólnotowości przyszłych wolontariuszy.

Kościół jest bogaty. Ale o jego bogactwie nie świadczy stan posiadania. Tym, co ma on najcenniejszego, jest bogactwo miłości Bożej udzielonej każdemu człowiekowi.

„Panie dziejku”! Toż tutaj trafia treść główna!

Można tych modułów włączyć bez liku. Można przedzielać je „śródtytułami”, „cytatami” i Bóg wie czym. 

Ma być ładnie, bo czytelnie już jest!

Codzienne zajęcia wolontariuszy zaczynają się od udziału w życiu religijnym, ale na nim się nie kończą. Oboje opowiadają: „W Naddniestrzu pracowaliśmy na terenie parafii – kosiliśmy trawę, malowaliśmy plac zabaw dla dzieci. Uczestniczyliśmy także w życiu społecznym – rozpoczęcie roku szkolnego, odwiedziny chorych, prowadzenie zajęć z języka angielskiego dla dzieci. Natomiast podczas pobytu w Albanii zajmowaliśmy się głównie prowadzeniem półkolonii, w których brały udział dzieci i młodzież z parafii w Szkodrze. Po zajęciach był także czas na wizyty w ubogich rodzinach”.

Czy młodemu człowiekowi warto proponować wolontariat? Czego wolontariusz może się spodziewać? Na te pytania nie jest trudno odpowiedzieć – Natalia twierdzi, że w czasie wakacji zamiast na plażę jedzie się na wieś i pomaga. Liczy się człowiek i jego otwarte serce. Jeśli ktoś ma pragnienie zobaczyć inny kawałek świata, jest na to sposób – dla Damiana pobyt na zagranicznym wolontariacie dał mu chęć do działania w codziennym życiu. Kontynuuje pomaganie przez różne akcje w ciągu roku. W ostatnim czasie udało się wypracować wspólny projekt pod nazwą „Studia od serca” zrealizowany na potrzeby ubogiej młodzieży z Naddniestrza.

Pomoc tak, ale mądra. Każdy, kto doczytał artykuł do końca, niech postawi sobie pytanie: „Komu pomagam?”.

Ochrzcić wnuka

Ochrzcić wnuka

Czy warto chrzcić dzieci ludzi niewierzących? Czy czasem nie jest to budowanie czegoś, co nie ma stałych fundamentów, próbą rodzenia wiary na terytorium często niereligijnym, sterylnym od kościelnego doświadczenia?