W duchu miłości i wynagrodzenia

fot. depositphotos.com

„Nie ma większego bólu dla serca, które kocha, niż świadomość, że ta miłość jest wzgardzona. Zwłaszcza jeśli to serce dało wielkie dowody swej miłości, za które odpłacono mu wielką niewdzięcznością. Jakże więc Pan Jezus musiał cierpieć, gdy widział, że ludzie, których obdarował tak licznymi łaskami, odpłacają Mu zniewagami i wzgardą, jakby był ostatnim z ludzi. Ta myśl powinna nas zachęcić, abyśmy wynagradzali Panu Jezusowi za wyrządzone Mu zniewagi” – św. Alfons Liguori.

Wynagrodzenie

Czym zatem jest wynagrodzenie? Kiedy człowiek doświadczy miłości Bożej, pragnie na tę miłość odpowiedzieć. A kiedy zauważy, że tak ogromna miłość jest wzgardzona i, jak powie św. Franciszek, „nie jest kochana” – pragnie naprawić wyrządzone Bogu zniewagi. W ten sposób dokonuje się wynagrodzenie Sercu Jezusa. Może ono przybrać formę modlitwy, przyjmowania cierpliwie wszelkich trudności, podejmowania dobrowolnie umartwień, wyrzeczeń i przede wszystkim czynienia wszystkiego z miłości do Boga. Wówczas całe życie może mieć wartość wynagradzającą. Jej źródło tkwi w zjednoczeniu z Sercem Jezusa, który jest jedynym wynagrodzicielem. Łaska uświęcająca powoduje, że Bóg mieszka w naszym sercu i czyni poprzez nas dobro. Naszym zadaniem jest współpraca z Bogiem w Jego wynagrodzeniu i dziele zbawienia. Bardzo ważny element stanowi tutaj walka z grzechem, która jest nieustannym wybieraniem Boga. Aby mówić o wynagrodzeniu za niewdzięczność i obojętność innych, w pierwszej kolejności trzeba zmierzyć się z własną grzesznością: pychą, egoizmem, zazdrością – brakiem miłości do Boga i bliźnich. Nie można mówić o wynagrodzeniu za grzechy innych, nie podejmując walki z grzechem własnym.

Wynagrodzenie Najświętszemu Sercu Jezusowemu, jak pisał papież Pius XI, jest obowiązkiem każdego człowieka.

Pierwsze piątki miesiąca

Idea wynagrodzenia bardzo mocno koresponduje z przesłaniem Jezusa przekazanym św. Małgorzacie Marii Alacoque dotyczącym nabożeństwa do Jego Najświętszego Serca. W czasie adoracji Najświętszego Sakramentu Pan Jezus odsłonił przed nią cuda swojej miłości: „Moje Boskie Serce jest tak rozpalone miłością do ludzi, a w szczególności do ciebie, że już nie może dłużej tłumić w sobie płomieni tej palącej miłości”. Jezus będzie chciał tę miłość rozlać za jej pośrednictwem i objawić ją ludziom. Dwa lata później, w roku 1675, Jezus ukazał świętej swoje Serce, mówiąc: „Oto Serce, które tak bardzo ukochało ludzi, które oddało się aż do skonania, aby ukazać im swoją miłość. Zamiast wdzięczności, otrzymuje od nich niewdzięczność”. Jezus wyjaśnił zakonnicy, że niewdzięczność ta polega na „wzgardzie, braku szacunku, świętokradztwach i obojętności” okazywanych Mu w Najświętszym Sakramencie. Chrystus prosi zatem o wynagrodzenie, z którym związał także 12 obietnic. Wśród nich znajdują się m.in. zgoda i pokój w rodzinie czy też zapewnienie, że dusze oziębłe staną się gorliwymi. Na szczególną uwagę zasługuje ostatnia z obietnic: „Wszechmocna miłość mego Serca wszystkim, przystępującym przez dziewięć z rzędu pierwszych piątków miesiąca do Komunii Świętej, da ostateczną łaskę pokuty tak, że nie umrą w stanie Jego niełaski ani bez sakramentów świętych, i że Serce moje będzie dla nich bezpieczną ucieczką w godzinę śmierci”. W ten sposób zrodziło się nabożeństwo pierwszych piątków miesiąca, do podstawowych warunków którego należy uczestnictwo we Mszy Świętej, przyjęcie Komunii Świętej podczas Eucharystii w intencji wynagradzającej Bożemu Sercu za grzechy, zwłaszcza za grzechy i zniewagi, jakie spotykają Je w Najświętszym Sakramencie. Komunia musi być przez nas przyjęta jak zawsze w stanie łaski uświęcającej. Nie jest zatem wymagane, aby tego konkretnego dnia przystępować do sakramentu pokuty i pojednania.

Ludzkie Serce płonące duchową miłością

Obietnice te są darem miłości Boga, który troszczy się o człowieka zarówno w wymiarze doczesnym, jak i wiecznym. Nie stanowią one jednak istoty tego nabożeństwa. Najważniejsza jest miłość i pragnienie zadośćuczynienia, które przemieniają wewnętrznie człowieka i uwrażliwiają go na grzech. Wynagrodzenie Najświętszemu Sercu Jezusowemu, jak pisał papież Pius XI, jest obowiązkiem każdego człowieka. Stanowi ono bowiem odpowiedź na Jego bezgraniczną miłość. Serce Jezusa to widzialny symbol i wyraz miłości Boga do człowieka. Przedmiotem tego nabożeństwa nie jest jednak tylko fizyczne Serce Wcielonego Syna Bożego wraz z Jego ludzką miłością, ale także miłość Boża, którą ukochał każdego człowieka. 

fot. depositphotos.com

Jezus pokazał nam swoją nieskończoną miłość: stał się człowiekiem, rodząc się w stajni, cierpiał, umarł na krzyżu i zmartwychwstał dla naszego zbawienia. Za każdym razem, gdy człowiek spotyka się z dobrocią i pomocą ze strony innych ludzi, rodzi się w nim wdzięczność za otrzymane dobro. Dobroć i miłość Boża jest nieporównywalnie większa aniżeli dobroć ludzka. Aby z tego oceanu miłości zaczerpnąć, potrzebne jest jednak pragnienie. Tym pragnieniem jest odpowiedź na zaproszenie Pana: „Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije!” (J 7,37). Odpowiedzmy zatem miłością na miłość Bożą, żyjąc duchem miłości i wynagrodzenia.

Z miłości do prawdy

Z miłości do prawdy

Podążanie za Jezusem oznacza kierowanie się w życiu prawdą, a więc stałe jej poszukiwanie, podporządkowanie jej całego życia i świadczenie o niej. Jako chrześcijanie jesteśmy powołani do dawania świadectwa prawdzie.

Trzeba kompromitować zło…

Trzeba kompromitować zło…

Obserwując czasem tych, którzy w sztafecie pokoleń idą za nami, mamy ochotę podwinąć rękawy, zacisnąć pięści i wymierzyć sprawiedliwość. Błędy, grzechy, zło – to wszystko nie może przecież pozostać bezkarne.