fot. depositphotos.com

„Teraz, jeśli pilnie będziecie słuchać głosu mego i strzec mojego przymierza, będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich narodów, gdyż do Mnie należy cała ziemia. (…) Wszystko, co powiedział Pan, uczynimy i będziemy posłuszni”.

Wj 19,5; 24,7b

Przymierze zawarte na pustyni niewątpliwie jest jednym z najważniejszych elementów historii narodu izraelskiego. Dokładnie wtedy, u stóp Synaju, dwunastu „synów” Jakuba stało się narodem wybranym, narodem Jahwe. W wydarzeniu tym można widzieć pewne spełnienie się, nadanie Izraelowi jego szczególnej tożsamości. Wprawdzie Pan był obecny przy swoim ludzie od wieków – miał szczególny plan już w chwili „podziału ziemi” (Pwt 32,8-9), a jednak to moment „sojuszu” stał się momentem zwrotnym w historii Izraela.

Samo pojęcie przymierza zakłada w sobie pewne partnerstwo. Obydwie strony zobowiązują się do wypełniania swojej części umowy. Pan – zobowiązał się do wieczystej opieki nad swoim ludem, Izrael – do zachowania Prawa. Aby zrozumieć, na czym polegała przemiana, co się zmieniło w relacji Boga ze swoim ludem i na odwrót, spróbujmy przyjrzeć się rytuałowi, który w sposób symboliczny „przypieczętował” sojusz.

W kulturze semickiej wielką wartość przypisywano krwi, dlatego też ważne umowy często były zawierane z jej pomocą. Tak też się stało w przypadku przymierza pod Synajem. Mojżesz przy składaniu ofiar Bogu rozdzielił przelaną krew: jedną połowę wylał na ołtarz, a drugą połową skropił naród. Wylanie krwi ofiarnej na ołtarz Świętego Boga podnosiło jej wartość. Życie, którego krew była symbolem, także nabierało charakteru świętego. Dlatego pokropienie ludu drugą połową krwi tego samego ofiarnego cielca miało wyraz obdarowania „nowym życiem”, życiem w świętości Boga Jahwe, które miało się realizować przez ścisłą z Nim łączność.

Choć przymierze zawarte pod Synajem miał charakter trwały, to jednak Pan przez swoich proroków obiecuje swojemu ludowi Nowe Przymierze, istotą którego już nie będzie samo tylko Prawo, spisane na kamiennych tablicach. Nowe prawo będzie „wypisane na ich sercach” (Jr 31,31-34), a pośrednikiem, na wzór Mojżesza, okaże się sam Boży Syn. Paralele między Mojżeszem a Jezusem w Nowym Testamencie wskazują na ich podobieństwo. Przemienienie na górze Tabor nawiązuje do objawienia się Boga na Synaju. Podczas wędrówki Żydzi byli prowadzeni przez słup ognia, a Jezus jest prawdziwym światłem, oświecającym każdego. Manna na pustyni zabezpieczała przed śmiercią, a chleb, który daje Chrystus, przynosi życie. Jak wąż został podwyższony na pustyni, tak podwyższono na krzyżu Syna Bożego. Samo Nowe Przymierze, zawarte przez Pana w wydarzeniach paschalnych, także było oparte na krwi, tyle że tym razem na krwi samego Boga.

Bóg przez zawarcie Starego Przymierza obiecywał narodowi wybranemu dobra materialne. W Nowym Przymierzu przez swojego Syna obiecuje dobra duchowe, których zwieńczeniem jest wieczne życie w obecności samego Pana. Jak i za czasów Mojżesza, inicjatywa wychodzi od Boga, On już podjął się trudu zbawienia ludzkości – nowego Izraela, częścią którego jest każdy z nas. Teraz czas na naszą odpowiedź.

Trzeba kompromitować zło…

Trzeba kompromitować zło…

Obserwując czasem tych, którzy w sztafecie pokoleń idą za nami, mamy ochotę podwinąć rękawy, zacisnąć pięści i wymierzyć sprawiedliwość. Błędy, grzechy, zło – to wszystko nie może przecież pozostać bezkarne.