fot. depositphotos.com

Niewydolność serca to stan, w którym dochodzi do zmniejszenia rzutu serca w stosunku do zapotrzebowania metabolicznego tkanek. Czyli: serce nie daje rady! Mamy różne postaci niewydolności serca w zależności od patomechanizmu, w którym powstaje. Ostra niewydolność serca rozwija się w ciągu kilku godzin i minut, przewlekła tygodniami i latami. Uważa się, że najczęstszą przyczyną niewydolności serca jest nadciśnienie tętnicze.

Jak rozpoznać?

Objawem niewydolności serca jest duszność. Początkowo pojawia się podczas wysiłku, pacjent gorzej toleruje wysiłek fizyczny, szybciej się męczy niż dotychczas, potem pojawia się spoczynkowa, czyli pacjent odczuwa zmęczenie i trudność w oddychaniu podczas siedzenia czy nawet leżenia. Kolejnym objawem jest ortopnoe, czyli zmniejszenie duszności u pacjenta leżącego, po przyjęciu pozycji siedzącej. Mogą wystąpić także kaszel, zwłaszcza nocny, sinica czy zaburzenia czynności mózgu na skutek jego niedokrwienia. Powyżej opisane symptomy to najczęściej skutek niewydolności lewej komory. W przypadku zaburzeń funkcji prawej komory możemy obserwować obrzęki stóp, u pacjentów leżących okolicy lędźwiowej, przyrost masy ciała na skutek gromadzenia się „wody” w odpowiednich partiach, powiększenie wątroby, brak łaknienia. Wspólnymi objawami dla niewydolności prawo- i lewokomorowej są nocne oddawanie moczu, zaburzenia rytmu, chłodna, wilgotna skóra.

W przypadku niewydolności serca bardzo ważne jest jej zapobieganie, czyli leczenie chorób prowadzących do niej, jak i leczenie już rozpoznanej niewydolności serca.

Myśl wcześniej!

W przypadku niewydolności serca bardzo ważne jest jej zapobieganie, czyli leczenie chorób prowadzących do niej, jak i leczenie już rozpoznanej niewydolności serca. Leczenie możemy podzielić na farmakologiczne, ogólne, a w skrajnych przypadkach transplantację serca. Postępowanie farmakologiczne ustala oczywiście lekarz. Tutaj bardzo ważna jest współpraca z pacjentem, gdyż same leki nie rozwiążą problemu. W okresie niewyrównanym należy ograniczyć wysiłek fizyczny do minimum, odpoczywać w łóżku. Bardzo ważna jest prawidłowa, bogata w potas, uboga w tłuszcze dieta. Istotna jest także kontrola poziomu potasu i magnezu we krwi. Odpowiednia podaż płynów to bardzo ważny element zarówno leczenia, jak i kontroli niewydolności serca (w przypadku obrzęków należy ograniczyć ilość ich przyjmowania), zapobieganie zakrzepicy poprzez uruchamianie pacjenta, gdy tylko to jest możliwe, leki przeciwzakrzepowe. Istotne jest także unikanie leków nasilających niewydolność serca, jak na przykład dostępne bez recepty preparaty NLPZ. Zawsze należy skonsultować się z lekarzem, jeśli pacjent zamierza przyjmować takie leki, zwłaszcza przez dłuższy czas. Posiłki powinny być małe, lekkostrawne, lepiej mniej i częściej, niż rzadko i dużo zjadać.

Przyczyną zgonów u 50% chorych na niewydolność jest nagłe zatrzymanie krążenia.

Patrz głębiej!

Pisząc o niewydolności serca, nie można pominąć jego najgłębszej warstwy, warstwy niedostępnej nawet dla medycyny i badań naukowych, ale dostępnej dla Boga – czyli duszy. W trosce o zdrowie doczesne, o leczenie z powodu chorób sercowo-naczyniowych czy jakichkolwiek innych, nie możemy nigdy zapomnieć o leczeniu duszy i trosce o zbawienie wieczne, gdyż do tego zostaliśmy powołani. Człowiek, gdy zapomina o Bogu, sam siebie czyni bogiem, a to, jak pokazuje historia, z której powinniśmy wyciągać wnioski, zawsze było zgubne dla człowieka i zabijało niejedno ludzkie serce i życie.

fot. depositphotos.com

Pisząc o niewydolności serca i mając świadomość, czym jest serce dla życia ludzkiego, nie można nie wspomnieć o Eucharystii, która jest „sercem Kościoła”. Czyniąc analogię do serca ludzkiego, które gdy ustaje, przestaje bić, a człowiek umiera, możemy być pewni, że gdy przestanie bić Eucharystyczne Serce Boga, przestaniemy żyć, gdyż bez Jego Serca, nasze, chociażby najzdrowsze pod względem medycznym, serce ustaje, umiera, kona za życia w ciele. Śmierć ta polega na zaprzestaniu uczestnictwa we Mszy Świętej, przyjmowania i adorowania Boga ukrytego w Najświętszym Sakramencie. Eucharystia to życie naszego życia, a jednocześnie lekarstwo dla naszego chorego po grzechu pierworodnym serca. To tu podczas Mszy uczymy się wzięcia krzyża naszej codzienności na ramiona, uczymy się wypełniania wezwania Matki Bożej z Fatimy – prawdziwej pokuty, czyli przyjęcia tego, co nas spotyka w duchu ofiary, w jedności z ofiarą Jezusa Chrystusa ponawianą w czasie każdej Mszy Świętej.

Nie bójmy się iść do Lekarza

Gdyby człowiekowi wyrwać serce, byłoby to zabójstwo. Podobnie jest z życiem duchowym – zabranie ludziom Mszy Świętej, ograniczenie w niej udziału lub rezygnacja z udziału w niej to zabójstwo ducha – to jak wyrwanie serca żyjącemu człowiekowi, nie po to, by go uleczyć, lecz zabić. Dlatego proszę cię, czytelniku, jeśli tylko możesz, jeśli siły ci na to pozwalają, nie odłączaj się i nie pozwól, by odłączono cię od źródła życia, jakim jest Msza Święta, adoruj Jezusa Eucharystycznego, który jest i lekarzem, i najlepszym lekarstwem. W czasie choroby idzie się do lekarza po radę, u niego szuka się zdrowia. Nie rezygnujmy z Boskiego Lekarza dusz i ciał, mając w pamięci słowa o. Pio: „Dusza przewyższa ciało”.