Relacje pełne szacunku

fot. depositphotos.com

Życie rodzinne ma swoje etapy. Jest czas, gdy mając przy sobie małe dzieci, uczymy je funkcjonować w świecie, przekazujemy nasze zasady, nasz sposób patrzenia na rzeczywistość, naszą wiarę. Gdy dzieci dorastają rola rodziców się zmienia. Dorosłe dzieci szukają w nas raczej towarzyszy niż nauczycieli, osób wspierających niż mówiących, jak powinny żyć. Jak zatem budować dobre relacje z dorosłymi dziećmi, wtedy gdy ich decyzje i codzienne wybory budzą naszą dezaprobatę? Czy pouczać? Dawać rady? A może życzliwie wspierać i po prostu być blisko?

Pozwólcie dzieciom dorosnąć

Dorosłość nie jest łatwa. Dorosłość to samoświadomość, odpowiedzialność, pokonywanie własnych ograniczeń. Dorosłość chce tworzyć, budować, zostawić po sobie ślad. Dorosłości można się bać. W dorosłości popełnia się błędy oraz wyciąga z nich wnioski na przyszłość. Jak wspierać dorosłe dzieci? Przede wszystkim trzeba pozwolić im odnajdywać się i dojrzewać w swojej dorosłości. Co to oznacza w praktyce? Pamiętajmy, że nasze dzieci nie tworzą w swoim życiu kopii domu, w którym się wychowały. One tworzą swój własny dom. Nie odgrywają naszego życia, lecz żyją swoim życiem. Część ich wyborów będzie się pokrywać z naszymi, ale w części, także ważnych spraw, zadecydują inaczej, niż decydowaliśmy my, będąc w ich wieku. Dorastający młody człowiek zabiera ze sobą w dalsze życie dużą część tego, czego uczyliśmy go w rodzinnym domu, ale nie wszystko. Bardziej  lub mniej świadomie nie wnosi w swoje dorosłe życie niektórych naszych zasad, przekonań, a czasem także naszej wiary lub też sposobów jej przeżywania. Gdy nasz syn czy nasza córka zakładają nową rodzinę, łącząc się ze swoim małżonkiem, tworzą nową jakość małżeństwa, rodzicielstwa, wspólnego domu.

Pozwólmy więc dzieciom dorosnąć, wspierajmy je w podejmowanych przez nie decyzjach, w podjętych zobowiązaniach, w realizowanych marzeniach. Niech nasze wsparcie będzie życzliwym towarzyszeniem. Nie zasypujmy radami. Obdarzajmy poradą jedynie w sytuacji, gdy ktoś nas wyraźnie o nią prosi. Nie komentujmy wyborów dorosłych dzieci. Pozwólmy im popełniać błędy. Okazujmy im miłość i szacunek. Doceniajmy ich codzienny trud. Mówmy im, że jesteśmy z nich dumni. Rodzicielskiej miłości i dobrych słów potrzebujemy w każdym wieku. Pamiętajmy jednak, że miłość inaczej okazujemy małym dzieciom, inaczej młodzieży, a jeszcze inaczej dorosłym dzieciom, szczególnie gdy one same są już rodzicami.

Ważne jest słuchanie siebie nawzajem, bez przerywania, bez radzenia, bez oceniania.

Rodzicielskie pouczenie

Z zasady nie powinniśmy oceniać i komentować życia dorosłych dzieci, tak samo jak nie chcemy, żeby ktoś inny oceniał i komentował nasze życie. Wyzbądźmy się poczucia, że to my wiemy najlepiej, co jest dobre dla innych, co powinni i w jaki sposób zrobić w danej sytuacji. Przemilczmy te wszystkie chwile, w których nasze dzieci nie robią nic złego, za to robią coś inaczej niż my. Jest wiele sposobów na dojście do celu. Ten wybrany przez nas nie musi być dobry dla naszych bliskich. Odpowiedzialność za swoje życie ponoszą osoby dorosłe. My ponosimy odpowiedzialność za wychowanie powierzonych nam dzieci i za to, jaki rodzinny dom im stworzyliśmy.

Istnieją jednak sytuacje, w których możemy, a nawet powinniśmy zareagować. Są to sytuacje zagrożenia życia i zdrowia. W każdym innym przypadku złotą zasadą jest niewtrącanie się, a jedynie życzliwe wspieranie. Co może być sytuacją zagrożenia życia lub zdrowia? Kiedy powinniśmy wyraźnie zareagować? Gdy w domu naszych dzieci pojawia się przemoc, uzależnienia, np. nadużywanie alkoholu, gdy nasze dziecko lub jego bliskich dotyka choroba psychiczna, której nie chcą leczyć, gdy istnieje zagrożenie samobójstwem. W takich sytuacjach reagujmy: podejmujmy rozmowę, proponujmy wizytę u lekarza, mówmy o tym, co nas niepokoi, i wyraźnie komunikujmy, na jakie zachowania nie możemy się zgadzać. Jednocześnie zapewniajmy o swojej trosce, miłości i chęci pomocy. Sami też poszukajmy wsparcia u specjalistów, np. u psychologa, by wiedzieć, jak rozmawiać z dzieckiem i jakie kroki podjąć, by mu pomóc.

Wspólny czas

Relacje z dorosłymi dziećmi zmieniają się, lecz się nie kończą. Każda relacja, by się budowała i wzmacniała, potrzebuje wspólnego czasu. I właśnie ta przestrzeń wspólnego bycia, odwiedzin, spędzania razem świąt, wakacji, rozmawiania i poznawania się na nowo jest niezwykłą przestrzenią do zagospodarowania. Będąc razem, możemy okazywać naszym dzieciom miłość. Ważne jest słuchanie siebie nawzajem, bez przerywania, bez radzenia, bez oceniania. Ważne jest dzielenie się sobą – mówienie o tym, co czujemy i w jaki sposób przeżywamy spotykające nas sytuacje. Nasze dzieci się zmieniają. Czy jesteśmy ich ciekawi? Tego, co czują, co myślą, z czym się zmagają? Być może nie poproszą nas o radę, ale jeśli okażemy im miłość, wyjdą ze spotkania z nami silniejsi, pewniejsi siebie, bardziej gotowi na codzienne zmagania.

fot. depositphotos.com

Bądźmy dla naszych dzieci dobrym przykładem. One nadal na nas patrzą, obserwują nasze życie i na tej podstawie wyciągają dla siebie wnioski. Patrzą na to, jak wierzymy; jak budujemy relację z Bogiem; czy to, w kogo wierzymy, przekłada się na to, jakim człowiekiem jesteśmy. I pamiętajmy, że ważną sferą dbania o siebie nawzajem jest otaczanie się codzienną, wytrwałą i pełną miłości modlitwą.

Bezcenny dar to ja

Bezcenny dar to ja

Jesteśmy stworzeni do dawania. Tak w pełni realizujemy się w dawaniu siebie. Najlepiej czujemy się, gdy w naszym życiu jest zachowana równowaga między dawaniem a braniem.

Przyjdź królestwo Twoje!

Przyjdź królestwo Twoje!

Drugim wezwaniem, którym zwracamy się do Boga, odmawiając Ojcze nasz, są słowa „przyjdź królestwo Twoje” (por. Mt 6,10). Po prośbie, by uświęcone było Jego imię, człowiek wierzący wyraża pragnienie, by jak najszybciej nadeszło Jego królestwo.