Przyjdź królestwo Twoje!

fot. unsplash.com

Drugim wezwaniem, którym zwracamy się do Boga, odmawiając Ojcze nasz, są słowa „przyjdź królestwo Twoje” (por. Mt 6,10). Po prośbie, by uświęcone było Jego imię, człowiek wierzący wyraża pragnienie, by jak najszybciej nadeszło Jego królestwo.

Pragnienie to wypłynęło – że tak powiem – z serca samego Chrystusa, który rozpoczął swoje przepowiadanie w Galilei, ogłaszając: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!” (Mk 1,15). Słowa te wcale nie są pogróżką, a wręcz przeciwnie – są radosną zapowiedzią, orędziem radości. Jezus nie chce pobudzać ludzi do nawrócenia, siejąc strach przed nadchodzącym sądem Bożym lub poczucie winy z powodu popełnionego zła. Jezus nie uprawia prozelityzmu, po prostu głosi. Wręcz przeciwnie – to, co przynosi, jest Dobrą Nowiną zbawienia; i wychodząc od niej, wzywa do nawrócenia. Każdy jest zaproszony do wiary w Ewangelię: panowanie Boga dla Jego dzieci stało się bliskie. To jest Ewangelią: panowanie Boga dla Jego dzieci stało się bliskie, a Jezus głosi tę wspaniałą sprawę, tę łaskę. Bóg, który jest Ojcem, miłuje nas, jest blisko nas i uczy nas podążania drogą świętości.

Znaki przyjścia tego królestwa są różnorodne, a wszystkie pozytywne. Jezus rozpoczyna swoją posługę, zajmując się chorymi, zarówno na ciele, jak i na duchu; tymi, którzy żyli w wykluczeniu społecznym – podobnie jak trędowaci; grzesznikami, na których wszyscy patrzyli z pogardą – także ci, którzy byli większymi grzesznikami niż oni, ale udawali, że są sprawiedliwymi, a których Jezus nazywa obłudnikami. Sam Jezus wskazuje te znaki, znaki królestwa Bożego: „niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię” (Mt 11,5).

„Przyjdź królestwo Twoje!” – powtarza usilnie chrześcijanin. Jezus przyszedł. Jednak świat wciąż jest naznaczony grzechem, pełen wielu ludzi cierpiących; osób, które się ze sobą nie jednają i sobie nie przebaczają; wojen oraz wielu form wyzysku – pomyślmy np. o handlu dziećmi. Wszystkie te fakty świadczą o tym, że zwycięstwo Chrystusa jeszcze się w pełni nie dokonało. Wielu mężczyzn i kobiet żyje nadal z zamkniętym sercem. To przede wszystkim w tych sytuacjach na ustach chrześcijanina pojawia się drugie wezwanie Ojcze nasz: „Przyjdź królestwo Twoje!”. To jakby powiedzieć: „Potrzebujemy Ciebie, Jezusie; potrzebujemy, abyś wszędzie i na zawsze był Panem pośród nas!”. „Przyjdź królestwo Twoje!” – bądź między nami.

Królestwo Boże z pewnością jest wielką siłą; największą, jaka istnieje, ale nie według kryteriów świata.

Czasami zadajemy sobie pytanie: Dlaczego to królestwo realizuje się tak powoli? Jezus lubi mówić o swoim zwycięstwie językiem przypowieści. Mówi, że królestwo Boże jest podobne do pola, gdzie rosną razem dobre ziarno i chwast. Najgorszym błędem byłaby chęć natychmiastowego działania poprzez wyplenienie ze świata tego, co wydaje się nam chwastami. Bóg nie jest taki jak my, On jest cierpliwy. Królestwo nie jest ustanawiane w świecie na drodze przemocy; jego stylem szerzenia się jest łagodność (por. Mt 13,24-30).

Królestwo Boże z pewnością jest wielką siłą; największą, jaka istnieje, ale nie według kryteriów świata. Dlatego wydaje się, że nigdy nie ma większości absolutnej. Jest jak zaczyn wmieszany w mąkę, który najwyraźniej znika, a jednak to właśnie on sprawia, że wszystko się zakwasza (por. Mt 13,33). Albo jak ziarnko gorczycy, tak małe, niemal niewidoczne, które jednak niesie w sobie rozsadzającą moc przyrody, a gdy wyrośnie, staje się największym ze wszystkich drzew ogrodu (por. Mt 13,31-32).

W tym „losie” królestwa Bożego można wyczuć treść życia Jezusa: także On był dla sobie współczesnych niewielkim znakiem, wydarzeniem niemal nieznanym dla oficjalnych historyków swej epoki. Określił sam siebie jako ziarno pszenicy, które obumiera w ziemi, ale tylko w ten sposób może wydać plon obfity (por. J 12,24). Znak ziarna jest wymowny: jednego dnia rolnik zakopuje je w ziemi (gest, który wygląda jak pochówek), a następnie „Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak” (Mk 4,27). Ziarno, które kiełkuje, jest bardziej dziełem Boga niż człowieka, który je zasiał. Bóg zawsze nas uprzedza, Bóg zawsze nas zaskakuje. Dzięki niemu po nocy Wielkiego Piątku nadchodzi świt zmartwychwstania zdolny rozjaśnić cały świat nadzieją.

fot. unsplash.com

„Przyjdź królestwo Twoje”. Zasiewamy to słowo pośród naszych grzechów i upadków. Podarujmy je osobom pokonanym i złamanym przez życie; tym, którzy zasmakowali więcej nienawiści niż miłości; którzy przeżyli bezużyteczne dni, nigdy nawet nie rozumiejąc dlaczego. Dajmy je tym, którzy walczyli o sprawiedliwość, wszystkim męczennikom dziejów; tym, którzy doszli do wniosku, że walczyli na próżno i że na tym świecie panuje zło. Usłyszymy wówczas, jak odpowiada modlitwa Ojcze nasz. Powtarzać będzie po raz kolejny te słowa nadziei, te same, jakie Duch umieścił jako pieczęć całego Pisma Świętego: „«Zaiste, przyjdę niebawem». Amen”. A Kościół Pana odpowiada: „Przyjdź, Panie Jezu!” (Ap 22,20). I Jezus przychodzi na swój sposób każdego dnia. Ufamy w to, a gdy odmawiamy Ojcze nasz, mówimy: „Przyjdź królestwo Twoje!”, by usłyszeć w sercu: „Tak, tak, przyjdę, i to wkrótce przyjdę”.

Audiencja generalna w Rzymie
6 III 2019

Dzielmy się chlebem

Dzielmy się chlebem

Dziś będziemy analizowali drugą część Ojcze nasz – tę, w której przedstawiamy Bogu nasze potrzeby. Tę drugą część rozpoczyna słowo pachnące codziennością – chleb.

Trzeba kompromitować zło…

Trzeba kompromitować zło…

Obserwując czasem tych, którzy w sztafecie pokoleń idą za nami, mamy ochotę podwinąć rękawy, zacisnąć pięści i wymierzyć sprawiedliwość. Błędy, grzechy, zło – to wszystko nie może przecież pozostać bezkarne.