fot. depositphotos.com

Tak jak w biblijnej rodzinie Izaaka i Rebeki, również w naszych rodzinach czasem dochodzi do nieporozumień i konfliktów. Może nawet dostrzegamy w historii Ezawa i Jakuba odbicie kłótni naszych bliskich. O powodach i sposobach rozwiązywania konfliktów z ks. Jerzym Smoleniem, rekolekcjonistą, psychologiem, wykładowcą, rozmawiał kl. Krzysztof Witek SCJ.

Jakie mogą być powody kłótni między rodzeństwem?

Jest to temat bardzo złożony. Nieporozumienia są czymś naturalnym. Natomiast kłótnia jest wynikiem ich nierozwiązania. To sygnał, że emocji jest coraz więcej. Kłótnia jest czymś bardziej niepokojącym. Powody nieporozumień mogą być różne. Jednym z nich jest niskie poczucie własnej wartości któregoś z dzieci, które może prowadzić do rywalizacji pomiędzy rodzeństwem, żeby zaskarbić sobie życzliwość rodziców i zyskać docenienie. Powodem mogą być także różne kwestie majątkowe. Ktoś coś otrzymał. Ktoś czegoś nie otrzymał. Chodzi tutaj o subiektywną, ale i obiektywną ocenę danej sytuacji. Również jeżeli któreś z dzieci z powodu choroby czy niepełnosprawności wymaga więcej uwagi od rodziców, to taka sytuacja może rodzić niezrozumienie i powodować rywalizację, nieporozumienia wśród rodzeństwa czy nawet kłótnie lub – co dramatycznie smutne – nienawiść.

Co może sprawić, że konflikty między rodzeństwem ciągną się także w dorosłym życiu?

Wszystkie te kwestie, o których mówiliśmy, jeśli nie zostaną rozwiązane, mogą rzutować na dalsze życie dziecka. Nie jest możliwe, żeby różne zaszłości czy konflikty minęły bez ich wyjaśnienia. Do tego potrzeba i czasu, i twórczych, spokojnych, szczerych rozmów. Zastanówmy się nad taką sytuacją, kiedy rodzice opiekują się chorym dzieckiem, poświęcając mu więcej czasu niż pozostałym dzieciom. Wówczas zdrowemu dziecku wydaje się, że jest mniej kochane przez rodziców. To rodzi gniew oraz złość nie tylko na rodziców, ale i na chore rodzeństwo. Małe dziecko może nie rozumieć, że rodzice dają ten czas rodzeństwu, ponieważ tego wymaga ze względu na jego chorobę i troskę o zachowanie go przy życiu. Jeśli rodzice tego nie wyjaśnią, to te odczucia przenoszone są później na całe jego życie i na relacje z rodzicami oraz z chorym rodzeństwem.

Jakie inne postawy rodziców mogą wpłynąć na powstanie konfliktu między rodzeństwem?

Mogą to być konflikty między samymi rodzicami. Na przykład kiedy mama widzi, że syn lub córka bardziej woli tatę, to ona przekazuje swoją miłość temu, które z nią sympatyzuje, tym samym doprowadzając do konfliktu między rodzeństwem. Konflikty może rodzić również postawa rodziców, w której domagają się od dziecka tylko sukcesów. Błędem jest, jeżeli rodzice nagradzają dziecko, które odnosi więcej sukcesów, chcąc niby w ten sposób mobilizować rodzeństwo. Taka postawa nie ma nic wspólnego z motywowaniem. Trzeba pamiętać, że każde dziecko jest inne. Także w sytuacji rozwodu, kiedy mama zostaje z córką, a tata z synem, to syn, który może nic nie miał do swojej siostry, zaczyna czuć do niej antypatię, żal, ból, że mama lubi ją bardziej i dlatego ją wybrała. Często sędziowie wydają takie wyroki przy rozwodach.

Jakie jeszcze mogą być powody nieporozumień pomiędzy rodzeństwem?

Konflikty między rodzeństwem wynikają również z powodu oczekiwań rodziców odnośnie do wykształcenia dzieci. Jeśli rodzice mają kompleksy na punkcie wykształcenia – chcieli być lekarzami czy prawnikami i tego nie osiągnęli – to dziecko, które spełnia ich oczekiwania, jest gloryfikowane. To, które nie spełni oczekiwań – nie pójdzie na medycynę lub na prawo, ponieważ jest bardziej zdecydowane, samodzielne i asertywne – staje się czarną owcą. Tak też się zdarza. Rodzeństwo może zostać skłócone także przez brak akceptacji wyborów dzieci, np. decyzji syna o pójściu do seminarium. Pozostałe rodzeństwo widząc, że mama czy tata cierpią z powodu tego, że syn wybrał życie zakonne, nie zawsze potrafi wypracować z rodzicami właściwą postawę, tylko solidaryzując się z rodzicami, staje w konflikcie z bratem, który poszedł do seminarium. Chcąc w sposób nieraz manipulacyjny zyskać akceptację i wsparcie rodziców.

Jak zachować się, jeżeli jedno ze skonfliktowanych dzieci odchodzi od wiary?

Pierwsza moja podpowiedź brzmi zawsze, żeby nie panikować. Jeśli zrobiliśmy wszystko jako rodzice, dawaliśmy przykład, chodziliśmy do kościoła i próbowaliśmy przekazać tę wiarę, to może to być zwyczajny kryzys dziecka, bunt. To się zdarza. W okresie pandemii stało się to częstsze, ponieważ czas lockdownu wywołał taką postawę, że nie trzeba iść do kościoła, ale można obejrzeć Mszę Świętą w telewizji. Wkradło się takie lenistwo duchowe. W takich sytuacjach podpowiadam, żeby nie drżeć. Na pewno nie pomagają kazania, pretensje, szantaż, krzyki, ograniczanie, karanie. Co najbardziej przemawia? Jeżeli ci rodzice wracając z kościoła, ze spotkania ze swoim Bogiem, potrafią zachować w sobie takie piękno życia, taką kulturę, taki przekaz, taką życzliwość, takie ciepło, takie zrozumienie, to któregoś dnia dziecko samo mówi im, żeby zaprowadzili go do tego Boga. „Pokażcie mi tego Boga, w którym wy patrzycie inaczej na ludzi, życie, na upadki i rozwiązywanie konfliktów”. Jeśli to będzie korespondowało ze sobą i wiara będzie się przekładała na życie, to nie ma się czego obawiać. Zresztą takie wychowanie może zaowocować w przyszłości. Podczas pracy w poradni zdrowia psychicznego nie zawsze zgłaszają się do mnie osoby religijne. Pytam je, dlaczego przychodzą do księdza. Odpowiadają, że im to nie przeszkadza. Ktoś im przekazał przekonanie, że ksiądz będzie widział głębiej, bo jeszcze zauważy obszar duchowy. Okaże więcej zrozumienia, nie potępi, a pomoże. Wiele razy okazuje się po kilku wizytach, że ta osoba prosi o spowiedź lub o polecenie innego kapłana.

Jak można pomóc pogodzić się skłóconemu rodzeństwu?

Na pewno pomóc można przez rozmowę. Nie ocenianie, nie krytykowanie, nie moralizowanie albo wywoływanie poczucia winy, tylko pozwolenie, żeby jedno i drugie dziecko powiedziało, co je boli, z czym się nie zgadza, dlaczego czuje się zranione. Porozmawiać osobno z jednym i z drugim, żeby przed wspólnym spotkaniem mogły się „zwentylować” i wypuścić z siebie trudne myśli, słowa, spojrzenia i to wszystko, co zatruło tę relację.

fot. depositphotos.com

Jaką postawę przyjąć, jeżeli nie następuje pojednanie?

Nie zawsze może dojść do pojednania, ale zawsze możemy doprowadzić przynajmniej do tego, żeby sobie wybaczyli. Pojednanie zależy od obu stron, które muszą być na nie otwarte. Czasem jest tak, że któreś z dzieci tak się zamknie wewnętrznie, że ani nie przebaczy, ani nie jest tym bardziej otwarte na pojednanie. Jeśli jednak drugie jest otwarte, mogę pomóc mu przyjąć taką postawę, że ono przebaczy i swoją dobrocią, jednym, drugim gestem sprawi, że ta druga osoba skruszy się wewnętrznie i będzie chciała spotkać się jeszcze raz, żeby wyjaśnić daną kwestię. Trzeba też pamiętać, żeby nie uzdrawiać relacji na siłę i w emocjach, bo może to tylko zaszkodzić. Dajmy sobie czas. Pewne emocje muszą wybrzmieć. Ponadto my jako osoby wierzące bardzo często zapominamy, że mamy Pana Boga. Często traktujemy Go instrumentalnie albo jest dla nas wygodne, że pójdziemy do psychologa, a sami nie zrobimy nic w tym kierunku, żeby się pomodlić, ofiarować post czy pielgrzymkę, tak aby przyjąć jedną postawę w tej intencji, żeby między moimi dziećmi nastąpiło pojednanie. Nawet jeżeli ono nastąpi dopiero na łożu mojej śmierci, to jest to coś cudownego.

Czy (u)pokorzenie jest konieczne?

Czy (u)pokorzenie jest konieczne?

Czy upokorzenie, poniżenie, myślenie o sobie jako o kimś bezwartościowym czy nieużytecznym lub pozwalanie sobie na ciosanie kołków na głowie mogą być słusznie kojarzone z chrześcijańską pokorą? O tym, jak należałoby ją właściwie rozumieć, kl. Szymonowi Szubarczykowi SCJ opowiedział ks. Józef Gaweł SCJ.

Szkoła pokory

Szkoła pokory

Trzeba być przecież odważnym, by przyjąć prawdę o sobie, która niejednokrotnie zawstydza, stawia w niekorzystnym świetle, czyni skrępowanym, ale wbrew pozorom nie pragnie naszego upodlenia, lecz uświęcenia, „aby Jezus był uwielbiony w nas i w naszym życiu”.

Anna – ta pełna wdzięczności

Anna – ta pełna wdzięczności

Anna, pierwsza żona Elkany, jest jedną z kobiet stanowiących wzór pobożności i ufności wobec Boga. Chociaż mąż darzył ją miłością, w rzeczywistości była jednak kobietą bardzo nieszczęśliwą. Przyczyną tego stanu stały się niepłodność oraz nieustanne nękanie ze strony drugiej żony Elkany – Peninny.