Nierozpakowany „prezent”

fot. Archiwum prywatne

Jest dla nas najbardziej tajemniczą osobą Trójcy Świętej, a przecież od chrztu świętego w nas przebywa. Czyni nas dziećmi Bożymi i staje w naszej obronie, kiedy zgrzeszymy. Duch Święty, bo o Nim mowa, jest głównym „bohaterem” kolejnego wywiadu w cyklu kerygmatu. Z pełną Ducha Świętego i zakochaną w słowie Bożym dr Marią Miduch rozmawiał kl. Krzysztof Witek SCJ.

Co możemy powiedzieć o Duchu Świętym?

Z Duchem Świętym na pewno mamy problem. Z jednej strony wiemy, że jest, ponieważ uczymy się chociażby znaku krzyża świętego: „W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Mamy więc tę świadomość, że On jest. Boga Ojca możemy sobie wyobrazić przez analogię do naszego ziemskiego ojca. Syna Bożego, skoro wcielił się i stał się człowiekiem, również łatwo nam sobie wyobrazić. Natomiast Duch Święty umyka naszym wyobrażeniom i tutaj może pojawić się problem w rozumieniu tej osoby Trójcy Świętej. Często, gdy mówimy „duch”, to mamy wyobrażenie czegoś niepełnego. Gdyby ktoś powiedział, że pokazał mu się duch dziadka, to byśmy wiedzieli, że to nie całkiem dziadek, bo to tylko jego duch. Jeżeli mówimy, że duchowo będziemy się łączyć z jakąś uroczystością rodzinną, na której nie możemy być, to oznacza, że nas tam nie będzie. Takie mamy skojarzenia z duchem, że to jest jakaś niepełna obecność. Natomiast nauka Kościoła katolickiego przypomina nam, że Duch jest w pełni Bogiem, tak samo jak Bogiem jest Syn i Bogiem jest Ojciec. Tutaj może leżeć pierwszy nasz problem: trudno nam sobie Go wyobrazić, ale nie powinniśmy się zniechęcać. Jeżeli nie jesteśmy w stanie sobie czegoś wyobrazić, coś przekracza nasze możliwości poznawcze, to nie znaczy, że mamy to negować, tylko powinno to być dla nas zachętą do tego, żeby starać się zgłębić tę tajemnicę, przybliżać się do jej wyjaśnienia. Skoro mamy do czynienia z Bogiem, to musimy mieć jednak na względzie, że na ziemi nie uda nam się nigdy tej tajemnicy Boga doskonale zgłębić.

W jaki sposób zatem możemy przybliżyć się do tej tajemnicy?

Zachęcam do tego, żeby w Piśmie Świętym poszukać fragmentów, które coś nam mówią o Duchu Świętym. Oczywiście najwięcej znajdziemy ich w Nowym Testamencie, ale dobrze byłoby, gdybyśmy starali się odkryć Ducha Świętego również w Starym Testamencie. Jest taki kapitalny tekst w Księdze Mądrości – 7,22-30. To jest tekst, który opisuje mądrość Bożą, ale kiedy zamiast słów „mądrość” wstawilibyśmy słowa „Duch”, to zobaczymy, że mamy kilkanaście cudownych wersetów opisu Ducha Świętego.

Im głębiej wchodzimy w relację z Duchem Świętym, czyli więcej czasu jej poświęcamy, tym łatwiej jest nam rozpoznawać Jego działanie w naszym życiu.

Co Duch Święty wnosi w nasze życie?

Duch Święty jest konieczny, żebyśmy byli chrześcijanami. On czyni nas dziećmi Bożymi. W piękny sposób pisze o tym św. Paweł w liście do Rzymian. Możemy znaleźć tam krótki opis tego, co sprawia w nas Duch Święty. On nas uwalnia, czyni nas zdolnymi wołać do Boga „Abba, Ojcze”! Jest to 8. rozdział tego listu, od wersetu 14. Warto przyjrzeć się bliżej tym słowom, ponieważ w bardzo piękny sposób pokazują one, jak niesamowity jest Bóg. Przyjął nas do swojej rodziny i chce, żebyśmy mieli z Nim bliską relację i mówili do Niego „Tato”. Oprócz tego, że uczynił nas częścią swojej rodziny, to jeszcze uczynił nas dziedzicami , czyli tymi, którzy mają współudział w Jego bogactwie. Jesteśmy współdziedzicami z Chrystusem, który jest tym najstarszym, pierworodnym Synem Bożym i On może nas nauczyć, jak zarządzać bogactwem Ojca. To wszystko jest możliwe dzięki temu, że jesteśmy obdarowani Duchem Świętym. To czyni w nas Duch Święty.

Jak otrzymać dar Ducha Świętego? Dar przybrania za dzieci Boże?

Nie możemy zasłużyć na Ducha Świętego, ale otrzymujemy Go dzięki łasce, w sakramencie chrztu świętego i później w pozostałych sakramentach. Wszyscy chrześcijanie mają Ducha Świętego, jednak problem polega na tym, że nie wszyscy są tego świadomi i trzymają ten „prezent” nierozpakowany. Wiedzą, że zostali ochrzczeni i w teorii wszystko się zgadza, natomiast w praktyce nie bardzo. To trochę jakby ktoś wylądował na bezludnej wyspie i miał ze sobą wielką skrzynię, ale do niej nie zaglądał, bo go nie interesuje jej zawartość. Tymczasem w tej skrzyni jest wszystko, co pomoże mu przetrwać na wyspie i nawiązać kontakt z kimś, kto go odnajdzie. Z nami też tak trochę jest: otrzymujemy Ducha Świętego na chrzcie, ale zapominamy, że Go mamy. Nie zwracamy się do Niego i nie pamiętamy, że od momentu chrztu świętego On w nas jest. Duch jest delikatny i nie będzie działał, jeśli Go do tego nie zaprosimy. Bóg pozostawia człowiekowi wolność i dlatego Duch Święty lubi być przyzywany, ponieważ wtedy ma pewność, że nie robi nic wbrew naszej woli i że naprawdę pragniemy Jego działania w naszym życiu.

Może jednak rodzić się czasem w nas wątpliwość. Modlę się i proszę, ale nie widzę, żeby coś szczególnego działo się w moim życiu. Jak wtedy rozpoznać, że Duch Święty naprawdę jest obecny?

Myślę, że pierwszą podstawową rzeczą jest, żeby nie zakładać, że zadziała w ściśle określony sposób. Wtedy możemy się ukierunkować, patrzeć tylko w jedną stronę, a On nadejdzie z zupełnie innej i będzie niezauważony. Pozwolić Duchowi Świętemu pozostać Duchem Świętym. To tak jak w Ewangelii św. Jana, kiedy Jezus rozmawia z Nikodemem, mówiąc o tych, którzy narodzili się z Ducha. Ich działanie podobne jest do działania trzeciej osoby Trójcy Świętej, u św. Jana porównanej do wiatru (por. J 3,7-8). To znaczy, że szum słychać, a nie wiadomo, skąd idzie i dokąd podąża, ale wiemy, że wieje. 

fot. depositphotos.com

Poza tym z rozpoznawaniem Ducha Świętego jest trochę jak z relacjami z ludźmi. Im dłużej z kimś przebywamy, im głębszą mamy z kimś relację, tym łatwiej jest nam rozpoznać jego działanie. Tym łatwiej rozpoznać nam charakter jego pisma oraz jego głos przez telefon, ponieważ oswoiliśmy się z nim. Im głębiej wchodzimy w relację z Duchem Świętym, czyli więcej czasu jej poświęcamy, tym łatwiej jest nam rozpoznawać Jego działanie w naszym życiu. Łatwiej jest rozpoznawać, kiedy On działa, a kiedy coś nie pochodzi od Niego. Jezus powiedział: „Moje owce słuchają mego głosu”, i to Jezus mówi o sobie jako Dobrym Pasterzu, ale myślę, że równie dobrze można to odnieść do Ducha Świętego. Im więcej będę siebie karmić słowem Bożym, tym łatwiej mi będzie poznać głos Boga, który przychodzi do mnie. Poza tym to, co czyni Duch Święty, możemy rozpoznać po kilku objawach. Przede wszystkim, czy owocem jest budowanie jedności, wzmocnienie miłości i wprowadzenie pokoju. Jeżeli takie są owoce, to jest to działanie Ducha Świętego. Jeżeli takich owoców nie ma, to cierpliwie czekamy, a jeśli owoce są wręcz przeciwne, to wtedy nie jest to działanie Ducha Świętego. Myślę, że kluczem i podstawą jest tutaj po prostu relacja. Im więcej przebywamy z Bogiem, tym łatwiej jest nam Go rozpoznać w różnych sytuacjach naszego życia.

Jakie jest Pani doświadczenie związane z działaniem Ducha Świętego?

Bardzo przemawia do mnie obraz z Ewangelii według św. Jana, w której Duch Święty został nazwany Parakletem. To greckie słowo bywa tłumaczone w naszych przekładach Pisma Świętego jako Pocieszyciel i to jest dobre tłumaczenie, ale nie wyczerpujące do końca tego, kim Duch Święty jest. Paraklet to słowo zaczerpnięte z kultury świata antycznego, które oznaczało urząd związany z sądownictwem. Parakletem była osoba, która w danej społeczności cieszyła się nienaganną opinią i miała wielki autorytet. Miała ona ten przywilej, że mogła stanąć na rozprawie sądowej obok oskarżonego. Nawet jeżeli wszystkie dowody świadczyły, że oskarżony popełnił daną zbrodnię, to kiedy paraklet stawał obok niego, swoją sprawiedliwością zasłaniał czyny tej osoby. Ten obraz bardzo mocno do mnie przemawia. Pewnego razu, stojąc w kolejce do spowiedzi, bardzo się denerwowałam. Wtedy uświadomiłam sobie, że obok mnie stoi właśnie Paraklet, który zasłania moje grzechy swoją doskonałością i nie może zapaść wyrok skazujący. Jednak warunkiem do tego, żeby Paraklet mógł „zadziałać”, jest uznanie własnej grzeszności. Muszę przyjąć, że sama z siebie nie jestem sprawiedliwa i potrzebuję usprawiedliwienia, ale Ten, który został posłany przez Jezusa, jest całkowicie sprawiedliwy i może usprawiedliwić moje grzechy. Myślę, że to jest doświadczenie, które ostatnio towarzyszyło mi bardzo mocno.

W jaki sposób Duch Święty przychodzi nam z pomocą w przeżywaniu trudności życiowych, choroby, starości?

Myślę, że Duch Święty jest wspaniałym darem także dlatego, że czyni naszą codzienność czymś niesamowitym. Tę codzienność, która jest nieraz trudna, pełna cierpienia, samotności i zmagania się z różnymi problemami. On ma tę moc, żeby wejść razem z nami w te doświadczenia, ponieważ jest w nas. Może w ten sposób uczynić je czymś niesamowicie owocnym. Duch Święty jest właśnie tym, który sprawia, że życie owocuje. Jeżeli nie ma Ducha Świętego, to nie ma dobrych owoców. Myślę, że Duch Święty – Paraklet, który staje obok nas, to jest wspaniały dar także dla tych wszystkich, którzy czują się samotni, zostawieni i odsunięci na margines. Nigdy nie będziemy na marginesie, jeżeli obok nas będzie sam Bóg, Duch Święty. To już nie będzie margines, to będzie centrum. Nie stoi obok nas byle kto. Obok nas stoi sam Bóg i zdecydował się współdzielić z nami naszą codzienność, żeby uczynić ją nadzwyczajną i pełną owoców w taki sposób, by nie była już tylko ludzka, ale również boska.