Małżeńska druga młodość

fot. depositphotos.com

Małżeństwo może być piękne i ubogacające na każdym etapie jego trwania. Początki to zakochanie, entuzjazm, budowanie tożsamości małżeńskiej. Pojawienie się pierwszego dziecka otwiera nowy rozdział w życiu małżeńskim. Odtąd do bycia małżonkiem dochodzi bycie rodzicem, a to generuje dodatkowe obowiązki, zaangażowanie i odpowiedzialność oraz całą masę szczęścia. Gdy dzieci dorastają i usamodzielniają się, małżonkowie zyskują dla siebie nową przestrzeń i w szczególny, codzienny sposób mogą dbać o swoją relację, wychodząc naprzeciw pojawiającym się troskom.

Syndrom pustego gniazda

Pierwsze dziecko wprowadza duże i trwałe zmiany w życie małżonków. Zmianie ulegają ich wzajemne rytuały, sposoby spędzania wolnego czasu, plany bliższe i dalsze. Dziecko ma swoje potrzeby i w pierwszych latach jego życia znacząco wpływają one na życie całej rodziny. I tak jak młode małżeństwo przystosowuje się do życia z dziećmi, tak małżeństwo w podeszłym wieku staje przed koniecznością reorganizacji codzienności w momencie, gdy ostatnie dorosłe dziecko wyprowadza się z domu rodzinnego. Zmiana ta nie jest wbrew pozorom łatwa. Każdy z członków rodziny musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Dotychczasowe zaangażowanie w życie dzieci musi ulec osłabieniu, by dać im szansę na tworzenie własnego domu oraz swojej rodziny. Pusty dom, pozbawiony codziennej obecności dzieci (choćby tych już dorosłych), to zaproszenie do nowego życiowego etapu.

Dojrzała, pełna miłość nie wyklucza bowiem ekscytujących emocji, wzajemnej fascynacji i namiętności.

Wejście w nowy etap zawsze wiąże się z pożegnaniem tego, co było. Trzeba domknąć w sobie okres wychowywania dzieci i ciągłego troszczenia się o nie, by swoje zaangażowanie skierować na inne tory. Nieraz towarzyszą temu trudne chwile, spadek nastoju, często ambiwalentne odczucia. Z jednej strony rodzice odczuwają radość i dumę z samodzielności dzieci, z drugiej wewnętrzną pustkę i brak. Trzeba dać sobie czas na przeżycie poczucia straty, żalu, obawy, lęku, smutku. Nade wszystko należy uświadomić sobie, że dany etap w naszym życiu bezpowrotnie się skończył. To ważne, bowiem wiele osób (szczególnie troskliwych mam) nie przyjmuje tego faktu do świadomości. Takie osoby pomimo wyprowadzki dzieci wciąż żyją ich życiem, nierzadko próbują je kontrolować i na nie wpływać. Nie tędy droga. Okażmy dorosłym dzieciom szacunek i zaufanie, pozwalając im na samodzielne tworzenie swojego życia. Pustkę pozostającą po wyprowadzce dzieci trzeba dostrzec, przyjąć, a następnie zapełnić.

Druga młodość

Czym zapełnić wspomnianą pustkę? Relacja, o którą powinniśmy codziennie dbać i zabiegać, to relacja małżeńska. Małżeństwo jest ważne nie tylko ze względu na posiadanie dzieci. Małżeństwo jest wartością samą w sobie. Po wyprowadzce dzieci małżonkowie niejednokrotnie przeżywają tak zwaną drugą młodość, to znaczy odnajdują siebie na nowo. Po kilkunastu latach mogą znów czuć się w swoim domu zupełnie swobodnie, mogą dysponować w pełni swoim czasem (często są już na emeryturze) oraz skupić się na tym, na co brakowało wcześniej czasu i przestrzeni. W końcu małżonkowie mają szansę na nowo się w sobie zakochać. Dojrzała, pełna miłość nie wyklucza bowiem ekscytujących emocji, wzajemnej fascynacji i namiętności. Zakochać można się w każdym wieku. Zakochać można się we własnej żonie/własnym mężu nawet po wielu latach wspólnego życia. Trzeba jednak na nowo o siebie zadbać, rozpalić uczucia, doświadczyć razem czegoś nowego. Druga młodość to czas małżonków na wspólne plany, marzenia i ich realizację. Marzenia te mogą być większe lub mniejsze, ważne, żeby było w nich miejsce dla obojga partnerów. Być może wspólny dawno odkładany wyjazd wypoczynkowy? Rekolekcje małżeńskie? Czas na wspólne hobby? Spacery, wyjścia do teatru, przydomowy ogródek?

Druga młodość to także czas na drobne, małe, pełne czułości gesty. Poranna woda z cytryną przyniesiona do łóżka, wspólne, nieśpieszne śniadanie, popołudniowa kawa wypita na balkonie, miłosny liścik schowany pod poduszką. W naszych polskich realiach wiele małżeństw dopiero po wyprowadzce dzieci może pozwolić sobie na oddzielny pokój przeznaczony na małżeńską sypialnię, warto więc z takiej możliwości skorzystać. Przestrzeń, w której przebywamy, wpływa na nasze samopoczucie i dużo mówi o nas samych. 

fot. depositphotos.com

Po wyprowadzce dzieci małżonkowie zyskują nowy obszar życiowy – dodatkowy pokój lub pokoje. Oczywiście warto część tej przestrzeni przeznaczyć na miejsce dla wnuków, tak by najmłodsi dobrze czuli się u dziadków, ale pamiętajmy, że jest to przede wszystkim szansa na poszerzenie przestrzeni małżonków. Osobna sypialnia wypełniona pamiątkowymi zdjęciami, miejsce na realizację wymarzonego hobby, pokój z ulubionymi książkami, płytami oraz miejscem na bardzo wygodny fotel. Warto sprawić, by przestrzeń wokół nas służyła nam i była adekwatna do obecnego etapu naszego życia.

Razem w trudnościach

Małżonkowie seniorzy zmagają się na co dzień z wieloma trudnościami. W swoim sercu i sumieniu podsumowują minione etapy życia – przypominają sobie uczynione przez siebie i bliskich dobro, a także popełnione błędy. Jest to dobry czas na wyrażenie wdzięczności współmałżonkowi oraz na ofiarowanie mu przebaczenia. Dążenie do coraz pełniejszej miłości i jedności zaowocuje w chwilach słabości, niedomagania, choroby. Małżeństwo to skarb, który możemy odkrywać każdego dnia coraz bardziej i bardziej, a jego bogactwo nigdy się nie kończy. Małżeństwo jest jak wino – czym starsze, tym bardziej szlachetne, pełniejsze, lepsze jakościowo. Spróbujmy w naszych małżeństwach cieszyć się tym, co mamy, być wdzięcznym za dar współmałżonka i odkrywać wciąż na nowo bogactwo sakramentu małżeństwa.

Świadkowie wiary

Świadkowie wiary

Rola dziadków polega na wspieraniu swoich dzieci, synowych i zięciów w byciu jak najlepszymi rodzicami. Wszelkie działania, które osłabiają rodziców, osłabiają także samo dziecko.
Sakrament uzdrowienia

Sakrament uzdrowienia

Choroba i cierpienie często niepokoją każdego człowieka. Doświadcza on wówczas swojej niemocy, ograniczeń lub słabości. Bardzo często choroba prowadzi do rozpaczy, zamknięcia się w sobie, a nawet buntu przeciw Bogu.
Ochrzcić wnuka

Ochrzcić wnuka

Czy warto chrzcić dzieci ludzi niewierzących? Czy czasem nie jest to budowanie czegoś, co nie ma stałych fundamentów, próbą rodzenia wiary na terytorium często niereligijnym, sterylnym od kościelnego doświadczenia?