fot. depositphotos.com

Usiadłeś pod daszkiem kapliczki
smutny, zafrasowany,
w sosnowym cieniu ogrodu
zmęczony, ubiczowany.

Pokój przynosisz na ziemię
gwarną i zabieganą,
ludziom spieszącym do pracy
spokój w modlitwie co rano.

Wieczorem kładziesz w spoczynek
po całodziennym trudzie,
siedząc w ciszy ogrodu,
słyszysz, jak modlą się ludzie.

Największy skarb

Największy skarb

Obdarzał mnie wciąż miłością,
Kochał, oblicze pogodne miał,
A każdy dzień był Jemu radością.
Ja właśnie o takich dniach śnię,
Które są wypełnione dobrocią Twą.