Nadzieja umiera ostatnia

fot. depositphotos.com

Dziś życie objawia się brutalne,
Wszystko, co ze sobą niesie,
Nie zawsze jest dla nas moralne.
Lecz teraz już z młodzieńczym zapałem,
Rozpoczynam każdy nowy dzień,
Mając receptę szczęścia.

Tu wielkie znaczenie ma nadzieja,
Bo kiedy miłość osłabnie
I duszę moją ogarnie noc,
Nadzieja uchroni od zwątpienia –
Ona z ochotą mną zawładnie.
Mam wiele do zrobienia.

Zawsze nadziei wierzysz,
Że swoim życiem
Zasłużyłem sobie na coś więcej…
Że wystarczy tylko kochać
I dawać z otwartym sercem,
Zdobywając sobie przyjaciół.
Miałem pragnienie, by ktoś mnie pokochał.
Niestety! Nie dla mnie takie zaszczyty.
Jednak wiedziałem na pewno:
Nadzieja umiera ostatnia.

Pozwalam nadziei dojść do głosu,
By to, co jest obrzydliwe,
Wyrzucić poza margines cnót
I być kowalem swojego losu,
Naprzeciw wszelkim przejawom zła…
Grzebiąc moc własnego „ja”.

Ochrzcić wnuka

Ochrzcić wnuka

Czy warto chrzcić dzieci ludzi niewierzących? Czy czasem nie jest to budowanie czegoś, co nie ma stałych fundamentów, próbą rodzenia wiary na terytorium często niereligijnym, sterylnym od kościelnego doświadczenia?